Przpraszam bardzo, ale jednak nie mogę dziś dodać notki.
Chyba i tak nikt tego nie czyta więc nikt się tym nie przejął, no ale wolę Was poinformować.
Notka pojawi się w najbliższym czasie.
4 listopada 2012
3 listopada 2012
Rozdział 15
Właśnie skończyła się trzecia lekcja i pędziłam do sali na drugim końcu długiego korytarza, kiedy na kogoś wpadłam.
-Przepraszam bardzo - wymamrotałam i zachwiałam się, ale ktoś chwycił mnie za łokieć. Bałam się, że chce mi coś zrobić, więc drugą ręką zakryłam twarz.
-Noir? Co ty wyrabiasz? - Ten głos mogłabym rozpoznać na kilometr.
-Oh.. wybacz Mayakashi. - Powoli opuściłam rękę, która odkryła rumieńce na mojej twarzy.
- Nic się nie stało. A gdzie się tak spieszysz? Na lekcje?
-No... No niby tak - wyjąkałam cicho. Chłopak się zaśmiał i chwycił mnie za rękę. Zaprowadził mnie do szkolnego ogrodu i usiadł pod drzewem. Poklepał miejsce obok siebie więc przysiadłam się.
-Noir.. wiesz co... Ja... - Chłopak, który wydawał mi się taki śmiały zaczął się trochę jąkać. to do niego takie niepodobne. - Chciałem ci... chyba no tego.. podziękować.
-yyy.. Ale za co? - Zapytałam. Chyba byłam trochę nie w temacie.
-No za to, że dzięki tobie jestem przewodniczącym.
-O... no nie ma sprawy. Naprawdę. To odpowiedzialne stanowisko, a ja bym nie dała rady. Ty jesteś odpowiedni. -Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się. On też tak zrobił i przez kilka sekund patrzeliśmy sobie w oczy. Jego oczy były tak brązowe, że wzorowe brązy na wikipedii mogą się schować. Mimo, że nie wierzyłam w magię to tego momentu nie mogłam nazwać inaczej niż właśnie czarem. Właściwie to zaczęłam się zastanawiać czy człowiek może mieć tak intensywny kolor oczu. Może to był anioł? Na samą myśl o tym zaczęłam chichotać, co sprawiło, że musiałam odwrócić wzrok.
-Wiesz co... ostatnio grałem w taką fajną grę i wiedz co? Tam był taki koleś co... -Zaczął nawijać przez większą część przerwy o błahostkach, jednak mimo, że większości nie rozumiałam to i tak słuchałam wszystkiego z przejęciem.
-A słyszałaś o tej nowej...misji? -Ostatnie słowo wyszeptał choć nie było to właściwie potrzebne, bo i tak nikogo nie było praktycznie w pobliżu.
-Że co? Nie...
-A to może dowiesz się na najbliższym spotkaniu. - Zaciekawiłam się tym... Już chciałam zapytać, kiedy zadzwonił dzwonek.
-Oj... No to spotkamy się jeszcze kiedyś nie? -zapytał chłopak. Skinęłam tylko głową i popędziłam w stronę klasy. Niepotrzebnie się spieszyłam, bo okazało się, że nauczyciel jest nieobecny i mamy wolną lekcję. Wyszłam więc na zewnątrz i usiadłam pod tym samym drzewem, pod którym przed chwilą byłam z Mayakashim.
Nie wiem skąd pojawiła się Shizu na gałęzi tego drzewa machając nogami.
-Ne, ne! Noir! - Zadziwiona podniosłam wzrok w górę. - Słyszałaś gdzie pojutrze cała nasza grupa idzie?
-Nie wiem? Na pizze? - Strzeliłam
-Ależ ty głupia - dziewczyna się zaśmiała. - Na misję oczywiście!
-Serio? Już pojutrze? - Nie mogłam uwierzyć. Czemu dowiadywałam się jako ostatnia?- No to fajnie.
-Noom. Wiem. - Shizu się zamyślała, a już po chwili gadałyśmy o rzeczach totalnie nie związanych z naszą "pracą".
____________
Dobra. Myślę, że jeszcze jutro coś napiszę, a jak nie to z góry przepraszam.
I teraz informacja.
Jak będzie dość dużo komentarzy to pod każdą następną notką będzie zdjęcie Noir.
Naprawdę warto, więc się starajcie!!!
-Przepraszam bardzo - wymamrotałam i zachwiałam się, ale ktoś chwycił mnie za łokieć. Bałam się, że chce mi coś zrobić, więc drugą ręką zakryłam twarz.
-Noir? Co ty wyrabiasz? - Ten głos mogłabym rozpoznać na kilometr.
-Oh.. wybacz Mayakashi. - Powoli opuściłam rękę, która odkryła rumieńce na mojej twarzy.
- Nic się nie stało. A gdzie się tak spieszysz? Na lekcje?
-No... No niby tak - wyjąkałam cicho. Chłopak się zaśmiał i chwycił mnie za rękę. Zaprowadził mnie do szkolnego ogrodu i usiadł pod drzewem. Poklepał miejsce obok siebie więc przysiadłam się.
-Noir.. wiesz co... Ja... - Chłopak, który wydawał mi się taki śmiały zaczął się trochę jąkać. to do niego takie niepodobne. - Chciałem ci... chyba no tego.. podziękować.
-yyy.. Ale za co? - Zapytałam. Chyba byłam trochę nie w temacie.
-No za to, że dzięki tobie jestem przewodniczącym.
-O... no nie ma sprawy. Naprawdę. To odpowiedzialne stanowisko, a ja bym nie dała rady. Ty jesteś odpowiedni. -Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się. On też tak zrobił i przez kilka sekund patrzeliśmy sobie w oczy. Jego oczy były tak brązowe, że wzorowe brązy na wikipedii mogą się schować. Mimo, że nie wierzyłam w magię to tego momentu nie mogłam nazwać inaczej niż właśnie czarem. Właściwie to zaczęłam się zastanawiać czy człowiek może mieć tak intensywny kolor oczu. Może to był anioł? Na samą myśl o tym zaczęłam chichotać, co sprawiło, że musiałam odwrócić wzrok.
-Wiesz co... ostatnio grałem w taką fajną grę i wiedz co? Tam był taki koleś co... -Zaczął nawijać przez większą część przerwy o błahostkach, jednak mimo, że większości nie rozumiałam to i tak słuchałam wszystkiego z przejęciem.
-A słyszałaś o tej nowej...misji? -Ostatnie słowo wyszeptał choć nie było to właściwie potrzebne, bo i tak nikogo nie było praktycznie w pobliżu.
-Że co? Nie...
-A to może dowiesz się na najbliższym spotkaniu. - Zaciekawiłam się tym... Już chciałam zapytać, kiedy zadzwonił dzwonek.
-Oj... No to spotkamy się jeszcze kiedyś nie? -zapytał chłopak. Skinęłam tylko głową i popędziłam w stronę klasy. Niepotrzebnie się spieszyłam, bo okazało się, że nauczyciel jest nieobecny i mamy wolną lekcję. Wyszłam więc na zewnątrz i usiadłam pod tym samym drzewem, pod którym przed chwilą byłam z Mayakashim.
Nie wiem skąd pojawiła się Shizu na gałęzi tego drzewa machając nogami.
-Ne, ne! Noir! - Zadziwiona podniosłam wzrok w górę. - Słyszałaś gdzie pojutrze cała nasza grupa idzie?
-Nie wiem? Na pizze? - Strzeliłam
-Ależ ty głupia - dziewczyna się zaśmiała. - Na misję oczywiście!
-Serio? Już pojutrze? - Nie mogłam uwierzyć. Czemu dowiadywałam się jako ostatnia?- No to fajnie.
-Noom. Wiem. - Shizu się zamyślała, a już po chwili gadałyśmy o rzeczach totalnie nie związanych z naszą "pracą".
____________
Dobra. Myślę, że jeszcze jutro coś napiszę, a jak nie to z góry przepraszam.
I teraz informacja.
Jak będzie dość dużo komentarzy to pod każdą następną notką będzie zdjęcie Noir.
Naprawdę warto, więc się starajcie!!!
20 października 2012
Rozdział 14
Dobra. Kończymy z tym lovaniem i zaczynamy przygodę! W każdym razie od następnej części, bo szykuje się niezła misja!!
___________________________________________
Chłopak z brązowymi włosami, niebieskimi oczami i oszałamiającym uśmiechem siedział tuż obok mnie na ławce w jakimś magicznym parku. I to nie był sen.
Ale nie powinnam tego robić. Jako egzorcystka popełniłam błąd. A jednak miłość z młodzieńczych lat do tego chłopaka znów się obudziła. I tym razem nie był to tylko podziw, ale poważne uczucie. Ale nie mogę. Muszę się otrząsnąć. Zapomnieć. Tak nie może być!
-Noir, wracajmy. Mimo, że tu czas płynie wolniej, to w naszym świecie jest już dość późno. - Skinęłam głową na potwierdzenie. Jeśli dłużej przebywałabym w jego towarzystwie moja sytuacja jeszcze bardziej by się pogorszyła.
Wstał z ławki i wyciągnął rękę w moją stronę. Chwyciłam ją i podciągnęłam śmiejąc się cicho.Yukio ruszył w stronę domku, a ja szłam obok niego wciąż nie mogąc się napatrzeć na otaczające mnie rośliny. Po chwili zaczęło padać. Nie wiem skąd chłopak wziął parasol, który teraz rozłożył. Przyciągnął mnie do siebie argumentując, że jako dobry egzorcysta nie może pozwolić kobiecie zmoknąć. Burknęłam coś, że dam sobie radę, ale cóż... w końcu i tak wygrał i szedł strasznie blisko mnie. On to na pewno robi specjalnie. Żebym się rumieniła. Tak jak teraz. Nagle przed nami pojawił się jakiś mały gruby, owłosiony i ogólnie brzydki stworek, który zaczął naśmiewać się z Yukia
-HAHAHA~ Myślisz, że tak ją obronisz, głupcze? - Zrobiło mi się trochę głupio, ale chłopak jedynie machnął ręką i odrzucił dziwoląga gdzieś w dal.
-Wybacz - Uśmiechnął się - Od czasu do czasu jakiś szkodnik się tu wkradnie i zakłóca spokój tego miejsca. - Także się uśmiechnęłam, a w dalszej podróży towarzyszył nam jedynie odgłos spadających kropel.
Gdy doszliśmy do chatki chłopak otworzył przede mną drzwi i pozwolił wejść pierwszej. Co prawda nie jet to zgodne z zasadami savuar-vivru*, ale strasznie kocham jak chłopak wykonuje takie gesty względem dziewczyny. W prawdziwym świecie deszczu nie było. Za to wieczór był dość ciepły. Zaproponował jeszcze, że odprowadzi mnie do domu i, że nie chce słyszeć sprzeciwów. Droga i tak minęła nam w ciszy.... Dopiero kiedy zatrzymaliśmy się przed moim domem odezwałam się pierwsza stając naprzeciwko niego.
-Dziękuję. To był wspaniały dzień. - Skłoniłam się, a kiedy się wyprostowałam ujrzałam piękne niebieskie tęczówki. Odwróciłam wzrok zarumieniona. Chłopak podszedł i uśmiechnął się delikatnie.
-Ja także dziękuję. Dobrze się dziś bawiłem... Noir-chan. - Zadrżałam odrobinkę. Tak słodko zdrobnił moje imię...że chyba jeszcze bardziej się w nim zakochałam. Wybaczcie... wszystko....Tego nie da się odwrócić. Sprawy nie polepszało jeszcze to, że w świetle księżyca Yukio wyglądał tak wspaniale, że nie mogłam się powstrzymać i podeszłam do niego kilka kroków.
-Yukio...Nie będę cię już przetrzymywać. Jeszcze raz dziękuję... - Powiedziałam nieśmiało, a w ostatniej chwili zdobyłam się jeszcze na odwagę i dopowiedziałam prawie szeptem - Dobranoc.
-Dobranoc - Chyba nie muszę już mówić, że zakręciło mi się od tego w głowie. Weszłam do domu prawie jak pijana, więc Schizu od razu podleciała i zaczęła wypytywać czy wszystko ze mną w porządku. Opowiedziałam jej o wszystkim, w końcu jest moją najlepszą przyjaciółką, i zgodnie stwierdziłyśmy, że najprawdopodobniej mam przechlapane. Ale cóż. Miłość jest z jednej strony piękna, a z drugiej okrutna.
* Przyjmuje się, że to mężczyzna powinien wchodzić jako pierwszy, tak jak na dzikim zachodzie do saloon'u, aby sprawdzić czy nie ma tam nikogo podejrzanego i w razie czego ochronić damę. Tak przynajmniej słyszałem.
____________________________-
No to kolejne losy Noir poznacie w kolejnej notce. Zapewniam, że warto, bo zacznie się już kolejna przygoda :)
___________________________________________
Chłopak z brązowymi włosami, niebieskimi oczami i oszałamiającym uśmiechem siedział tuż obok mnie na ławce w jakimś magicznym parku. I to nie był sen.
Ale nie powinnam tego robić. Jako egzorcystka popełniłam błąd. A jednak miłość z młodzieńczych lat do tego chłopaka znów się obudziła. I tym razem nie był to tylko podziw, ale poważne uczucie. Ale nie mogę. Muszę się otrząsnąć. Zapomnieć. Tak nie może być!
-Noir, wracajmy. Mimo, że tu czas płynie wolniej, to w naszym świecie jest już dość późno. - Skinęłam głową na potwierdzenie. Jeśli dłużej przebywałabym w jego towarzystwie moja sytuacja jeszcze bardziej by się pogorszyła.
Wstał z ławki i wyciągnął rękę w moją stronę. Chwyciłam ją i podciągnęłam śmiejąc się cicho.Yukio ruszył w stronę domku, a ja szłam obok niego wciąż nie mogąc się napatrzeć na otaczające mnie rośliny. Po chwili zaczęło padać. Nie wiem skąd chłopak wziął parasol, który teraz rozłożył. Przyciągnął mnie do siebie argumentując, że jako dobry egzorcysta nie może pozwolić kobiecie zmoknąć. Burknęłam coś, że dam sobie radę, ale cóż... w końcu i tak wygrał i szedł strasznie blisko mnie. On to na pewno robi specjalnie. Żebym się rumieniła. Tak jak teraz. Nagle przed nami pojawił się jakiś mały gruby, owłosiony i ogólnie brzydki stworek, który zaczął naśmiewać się z Yukia
-HAHAHA~ Myślisz, że tak ją obronisz, głupcze? - Zrobiło mi się trochę głupio, ale chłopak jedynie machnął ręką i odrzucił dziwoląga gdzieś w dal.
-Wybacz - Uśmiechnął się - Od czasu do czasu jakiś szkodnik się tu wkradnie i zakłóca spokój tego miejsca. - Także się uśmiechnęłam, a w dalszej podróży towarzyszył nam jedynie odgłos spadających kropel.
Gdy doszliśmy do chatki chłopak otworzył przede mną drzwi i pozwolił wejść pierwszej. Co prawda nie jet to zgodne z zasadami savuar-vivru*, ale strasznie kocham jak chłopak wykonuje takie gesty względem dziewczyny. W prawdziwym świecie deszczu nie było. Za to wieczór był dość ciepły. Zaproponował jeszcze, że odprowadzi mnie do domu i, że nie chce słyszeć sprzeciwów. Droga i tak minęła nam w ciszy.... Dopiero kiedy zatrzymaliśmy się przed moim domem odezwałam się pierwsza stając naprzeciwko niego.
-Dziękuję. To był wspaniały dzień. - Skłoniłam się, a kiedy się wyprostowałam ujrzałam piękne niebieskie tęczówki. Odwróciłam wzrok zarumieniona. Chłopak podszedł i uśmiechnął się delikatnie.
-Ja także dziękuję. Dobrze się dziś bawiłem... Noir-chan. - Zadrżałam odrobinkę. Tak słodko zdrobnił moje imię...że chyba jeszcze bardziej się w nim zakochałam. Wybaczcie... wszystko....Tego nie da się odwrócić. Sprawy nie polepszało jeszcze to, że w świetle księżyca Yukio wyglądał tak wspaniale, że nie mogłam się powstrzymać i podeszłam do niego kilka kroków.
-Yukio...Nie będę cię już przetrzymywać. Jeszcze raz dziękuję... - Powiedziałam nieśmiało, a w ostatniej chwili zdobyłam się jeszcze na odwagę i dopowiedziałam prawie szeptem - Dobranoc.
-Dobranoc - Chyba nie muszę już mówić, że zakręciło mi się od tego w głowie. Weszłam do domu prawie jak pijana, więc Schizu od razu podleciała i zaczęła wypytywać czy wszystko ze mną w porządku. Opowiedziałam jej o wszystkim, w końcu jest moją najlepszą przyjaciółką, i zgodnie stwierdziłyśmy, że najprawdopodobniej mam przechlapane. Ale cóż. Miłość jest z jednej strony piękna, a z drugiej okrutna.
* Przyjmuje się, że to mężczyzna powinien wchodzić jako pierwszy, tak jak na dzikim zachodzie do saloon'u, aby sprawdzić czy nie ma tam nikogo podejrzanego i w razie czego ochronić damę. Tak przynajmniej słyszałem.
____________________________-
No to kolejne losy Noir poznacie w kolejnej notce. Zapewniam, że warto, bo zacznie się już kolejna przygoda :)
23 września 2012
Rozdział 13
Wcale nie dedykuję tej notki najgorszej rzonie na świecie, która zdradza mnie z tą deską Sakurą.
______________________________________________
To miejsce kojarzyło mi się z jakimś baśniowym miejscem... Pełno tu różnych kwiatów. I jest jakoś tak magicznie...
A do tego obok mnie siedział jeden z najwspanialszych i najprzystojniejszych egzorcystów świata. Kiedy byłam młodsza byłam w nim zakochana... jak w idolu. Zapewne ma tysiące fanek. A więc jedno pytanie chodziło mi po głowie
-Dlaczego mnie tu zaprosiłeś? -Zapytałam spoglądając na chłopaka. On także na mnie spojrzał, ale nie odpowiedział. Zamiast tego się uśmiechnął.
-Pięknie tu, prawda?
-No tak, pięknie, ale dlaczego... - Nie zdążyłam dokończyć, bo Yukio zrobił coś czego nigdy bym się po nim nie spodziewała. Zerwał jakiś śliczny czerwono-czarny kwiat, który rósł obok i włożył mi go we włosy nad uchem.
- Ten kwiat nazywa się Black cat i jest odmianą dalii - Wyjaśnił mi. - Do tego jest niezwykle rzadko spotykany. Przynajmniej w tej części świata.
-Emm.. Części świata? To gdzie my jesteśmy? - Byłam trochę zdezorientowana. Mam tylko nadzieję, że to ie jest pułapka.
-Noir.. za dużo pytań zadajesz. Ciesz się, że tu jesteś i tyle. Spójrz na te gwiazdy! - Wskazał na niego palcem a ja spojrzałam podnosząc głowę. W tym momencie przysunął się do mnie " niby przypadkiem". Tego było już za wiele!
-Nie wiem kim jesteś i co się tu dzieje, ale mam tego dosyć! - Zerwałam się z ławki. Ta sytuacja była co najmniej dziwna. Yukio też powoli wstał i stanął naprzeciwko mnie.
-Wybacz. Zrobiłem złe wrażenie, prawda... Tak jak zwykle. Nie umiem się zachowywać w towarzystwie dziewczyn - Chłopak podrapał się w głowę.
-Może zacznę od tego, że sam nie wiem co to za miejsce, ale nie bój się. Wiem jak stąd wrócić. - Odetchnęłam z ulgą. Bałam się, że tu utknę, albo że to zasadzka, ale już nie jest aż tak źle.
-A co do tego, że cię tu zaciągnąłem... Po prostu zainteresowałaś mnie. Jesteś niesamowita. - Spojrzał mi w oczy, a ja dostrzegłam iskierki w jego niebieskich oczach.
Westchnęłam.
-Zainteresowałeś się mną? A co we mnie jest takiego ciekawego?
-Hm... umiejętności, charakter, wygląd. Wszystko.
Zarumieniłam się trochę na te słowa. Chłopak, w którym dawniej byłam zauroczona i moim największym marzeniem było choćby zobaczenie go na żywo mówił mi takie rzeczy...
Przyjrzałam mu się bliżej. Jego ciepły uśmiech, Duże, niebieskie oczy, brązowe włosy... i pieprzyki, którymi się wyróżniał, a które sprawiały, że był niesamowicie przystojny. Jego siła woli, charakter i ciepłe usposobienie sprawiały, że nie można się było w nim nie zakochać. CHWILA. WRÓĆ! Czy ja powiedziałam " Nie można się nie zakochać"? Czy to znaczy, że ja go.... kocham?!
Nie! to nie możliwe. Egzorcystka nie może kochać. Ona ma poświęcić wszystko i walczyć z całych sił, aby bronić ludzi, a miłość byłaby ciężarem, przez który nie mogłabym dawać wszystkiego.
A więc niech zostanie tak jak było dawniej. Jest moim idolem.
A jednak. Po tym impulsie, który poczułam w momencie, w którym spojrzałam w jego oczy, które tak wiele przeszły już nic nie jest jak dawniej.
Oto ta słaba egzorcystka zakochała się w tym wspaniałym chłopaku. To mój zakazany owoc.
______________________________________________
To miejsce kojarzyło mi się z jakimś baśniowym miejscem... Pełno tu różnych kwiatów. I jest jakoś tak magicznie...
A do tego obok mnie siedział jeden z najwspanialszych i najprzystojniejszych egzorcystów świata. Kiedy byłam młodsza byłam w nim zakochana... jak w idolu. Zapewne ma tysiące fanek. A więc jedno pytanie chodziło mi po głowie
-Dlaczego mnie tu zaprosiłeś? -Zapytałam spoglądając na chłopaka. On także na mnie spojrzał, ale nie odpowiedział. Zamiast tego się uśmiechnął.
-Pięknie tu, prawda?
-No tak, pięknie, ale dlaczego... - Nie zdążyłam dokończyć, bo Yukio zrobił coś czego nigdy bym się po nim nie spodziewała. Zerwał jakiś śliczny czerwono-czarny kwiat, który rósł obok i włożył mi go we włosy nad uchem.
- Ten kwiat nazywa się Black cat i jest odmianą dalii - Wyjaśnił mi. - Do tego jest niezwykle rzadko spotykany. Przynajmniej w tej części świata.
-Emm.. Części świata? To gdzie my jesteśmy? - Byłam trochę zdezorientowana. Mam tylko nadzieję, że to ie jest pułapka.
-Noir.. za dużo pytań zadajesz. Ciesz się, że tu jesteś i tyle. Spójrz na te gwiazdy! - Wskazał na niego palcem a ja spojrzałam podnosząc głowę. W tym momencie przysunął się do mnie " niby przypadkiem". Tego było już za wiele!
-Nie wiem kim jesteś i co się tu dzieje, ale mam tego dosyć! - Zerwałam się z ławki. Ta sytuacja była co najmniej dziwna. Yukio też powoli wstał i stanął naprzeciwko mnie.
-Wybacz. Zrobiłem złe wrażenie, prawda... Tak jak zwykle. Nie umiem się zachowywać w towarzystwie dziewczyn - Chłopak podrapał się w głowę.
-Może zacznę od tego, że sam nie wiem co to za miejsce, ale nie bój się. Wiem jak stąd wrócić. - Odetchnęłam z ulgą. Bałam się, że tu utknę, albo że to zasadzka, ale już nie jest aż tak źle.
-A co do tego, że cię tu zaciągnąłem... Po prostu zainteresowałaś mnie. Jesteś niesamowita. - Spojrzał mi w oczy, a ja dostrzegłam iskierki w jego niebieskich oczach.
Westchnęłam.
-Zainteresowałeś się mną? A co we mnie jest takiego ciekawego?
-Hm... umiejętności, charakter, wygląd. Wszystko.
Zarumieniłam się trochę na te słowa. Chłopak, w którym dawniej byłam zauroczona i moim największym marzeniem było choćby zobaczenie go na żywo mówił mi takie rzeczy...
Przyjrzałam mu się bliżej. Jego ciepły uśmiech, Duże, niebieskie oczy, brązowe włosy... i pieprzyki, którymi się wyróżniał, a które sprawiały, że był niesamowicie przystojny. Jego siła woli, charakter i ciepłe usposobienie sprawiały, że nie można się było w nim nie zakochać. CHWILA. WRÓĆ! Czy ja powiedziałam " Nie można się nie zakochać"? Czy to znaczy, że ja go.... kocham?!
Nie! to nie możliwe. Egzorcystka nie może kochać. Ona ma poświęcić wszystko i walczyć z całych sił, aby bronić ludzi, a miłość byłaby ciężarem, przez który nie mogłabym dawać wszystkiego.
A więc niech zostanie tak jak było dawniej. Jest moim idolem.
A jednak. Po tym impulsie, który poczułam w momencie, w którym spojrzałam w jego oczy, które tak wiele przeszły już nic nie jest jak dawniej.
Oto ta słaba egzorcystka zakochała się w tym wspaniałym chłopaku. To mój zakazany owoc.
25 sierpnia 2012
Rozdział 12
No i to mi się podoba.
W nagrodę postaram się teraz napisać ładną, długą notkę :3
Z dedykiem dla Shizu. Za te nocne rozmowy o pewnej piosence i o 2 plusach ^^
_________________________________
Wcale się nie zdziwiłem że Noir została przewodniczącą. No może trochę. W końcu w grupie są same dziewczyny więc czemu się tu dziwić. Dlaczego musze być jedynym chłopakiem? I to ma niby być najsilniejsza drużyna? Z samymi dziewczynami? Na szczęście ja tu zawyżam poziom.
------------
Zawsze byłam samotna. Nikt nie zwracał na mnie większej uwagi. Może dlatego, że wychowywałam się w sierocińcu koło klasztoru? A może dlatego, że sama nie chciałam się aż tak rzucać w oczy? Byłam skromną dziewczyną. A tu po 16 latach normalnego życia moja przyjaciółka wylatuje mi tu z propozycją zostania egzorcystką. Dlaczego taka dziewczyna jak ja... niezauważona przez nikogo... Ale zawsze warto spróbować. Poświęcić życie dla kogoś. Jestem na to gotowa.
Dziś zostałam wybrana na przewodniczącą. Z jednej strony się cieszę. Ale z drugiej...
-Przepraszam, ale... ale ja nie mogę. - Zdołałam ledwo wydusić.
Wszyscy utkwili wzrok w jednym punkcie. We mnie.
-Jak to? Przecież zostałaś wybrana.... - Zaczęła Rika
-Tak wiem! -Wykrzyknęłam. Wzięłam głęboki oddech i odpowiedziałam - Ale ja.. ja... nie jestem na to jeszcze gotowa.
Spojrzeli na mnie co najmniej jakbym zniosła jajo. Ale dla mnie ta funkcja była zbyt... odpowiedzialna. Nie dałabym rady.
-Przepraszam Was -spuściłam głowę.- Nie dam rady. Niech... em... Mayakashi będzie.. on na pewno da sobie radę - odpowiedziałam i spojrzałam na chłopaka. Pierwszy raz uśmiechnął się normalnie... miło.
-No dobrze. Nie ma problemu. A więc Maya... Gratuluję - Bon podał rękę chłopakowi.
-Dzięki - Chłopak uśmiechnął się do nas. Po raz pierwszy myślę, że zobaczyłam jaki jest. Sądzę, że to zachowanie, które pokazywał na początku to tylko złudzenie. Tak naprawdę jest sympatyczny. No tak! Już na samym początku roku zdradził mi co będzie na kartkówce z chemii! I wtedy przegadaliśmy całą przerwę. Już pamiętam... Śmialiśmy się i żartowaliśmy. I był miły. Nie wierzę, że to się zmieniło.
-A więc pierwszą sprawę mamy załatwioną. No to teraz może krótko się przedstawimy? Niech każdy opowie coś o sobie. To może... Bluee? Zacznij. - Powiedział Bon.
-A więc... - zaczęła dziewczyna
-Nie zaczyna się zdania od "A więc" - Upomniała ją Rika
-W takim razie - Bluee opowiedziała nam trochę o sobie - Interesuje się rysunkiem, oraz malarstwem olejnym, biologią, chemią, biochemią i medycyną. Trochę astronomii. Oglądam anime, czytam mangi, kocham zwierzęta i mam oryginalne pojęcie świata. Jestem chyba przyjazna i sympatyczna... nie jestem aspołeczna tylko niektórzy mnie po prostu irytują. - Uśmiechnęła się do nas, gdy skończyła mówić.
Potem wypowiedziała się Shizu. Ona powiedziała o tym, że lubi śpiewać, rysować i w ogóle wszystko co związane ze śpiewaniem i recytowaniem. Dlatego też zdecydowała się być arią. Na tej samej zasadzie, że Bluee została Doktorem. Ale obie dziewczyny nie są zwyczajne. Są najlepsze w tym fachu ze wszystkich Exwire... Jestem strasznie szczęśliwa, że mogę być z nimi w drużynie.
Przyszła kolej na Mayakashiego.
-Em.. Ja lubię walczyć. W szczególności białą bronią. Sztylety, miecze, szable. Wszystkim. A poza tym fantastyka, gry komputerowe i te sprawy. No i lubię się spotykać ze znajomymi. Nie lubię się nudzić....I okazjonalnie mogę zagrać na basie.- Skrzyżował ręce na piersi. Zwyczajny nastolatek. No bo przecież taki jest... prawda?
-Okej...- Podziękował mu Suguro - Em... Noir?
-Że teraz niby ja, tak? Wporzo.- Trochę się zestresowałam. To trzeba przyznać. No, ale skoro wszyscy mówili to ja nie mogę być gorsza.- Lubię czytać książki, pisać opowiadania, a także liczyć i myśleć...- Kurde... nie ma to jak przyznać się już na samym początku, że jestsię kujonem...- Do tego lubię jeszcze rysować, grać na gitarze i w ogóle muzykę bardzo lubię.-Zaczęłam się trochę plątać w słowach. Rika widząc to szybko powidziała
-To może teraz moja kolej. Ja bardzo lubię Gotować. A do tego kocham zwierzęta. Papużki, króliki, kotki, pieski.... wszystko. A w wolnej chwili uderzam w bębny. Taaa... perkusja jest wspaniała... Ej! A może założymy mini zespół, co?- Zaproponowała dziewczyna. To w sumie nie był zły pomysł, ale..
-O jej! Spójrzcie, która godzina! - Opiekun przerwał moje rozmyślania. - Ja już Was dłużej nie przetrzymuję. To do zobaczenia na kolejnym spotkaniu. Spotkania są w ramach lekcji "egzorcystycznych", więc na Waszych nowych planach wszystko będzie napisane. Żegnajcie - Krzyknął jeszcze Bon, kiedy odchodził. My także się pożegnaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę na kolejne lekcje.
___________________________________________
A to mialo się pojawić w kolejnej notce, ale mam tyle komentarzy, więc daje teraz.
Macie i się cieszcie ^^
A jak znów będzie dużo komentów to znów notka będzie długa i będzie bonusik.
Westchnęłam. Wszystkie lekcje już się skończyły.
No to zgodnie z umową pędzę do sali na spotkanie z Yukio.
Dysząc otworzyłam salę, w której mieliśmy się spotkać.
Pomalowany był na kolor jasno błękitny, a w środku był jeden mały, dębowy stół, na którym była koperta z moim imieniem. Otworzyłam ją ostrożnie.
W środku był piękny, bogato zdobiony klucz i karteczka, która wypadła. Musiałam się schylić, by ją podnieść.
"Droga Noir. Wybacz, że nie czekam na Ciebie osobiście, ale coś mi wypadło. Otwórz tym kluczem dowolne drzwi, a przeniesiesz się do miejsca, w którym czekam. Yukio."
Odczytałam te kilka nabazgranych przez chłopaka słów i obróciłam klucz w ręce. Drzwi nie były daleko. Wystarczyło przekręcić klucz w tych, przez które weszłam do sali.
Znalazłam się w pięknym, małym domku. Był cały z drewna. Rozejrzałam się, ale nikogo w nim nie było, więc postanowiłam wyjść. Od razu zostałam otoczona przez wielki ogród, a kiedy się odwróciłam domek... zniknął... Wystraszyłam się odrobinę, zwłaszcza, że jeżeli spojrzałam w górę to przez prześwitujące gałęzie widać było niebo usiane gwiazdami. Już jest aż tak późno? Przecież dopiero skończyłam lekcje... Ale w sumie zbliża się zima, więc noce zapadają szybciej...
Po chwili poczułam czyjąś obecność w pobliżu...
-Nie martw się. To tylko ja - Usłyszałam przyjazny głos Yukia. -Choć. Tam jest ławeczka. Usiądziemy sobie.- Rzeczywiście. Po chwili doszliśmy do ławeczki, której większą część oplatał dziki bluszcz, a więc musieliśmy usiąść baardzo blisko siebie. Naprzeciwko nas woda leniwie sączyla sięz marmurowej fontanny.
-Jak tu pięknie- Westchnęłam cicho. Nie można nie być zachwyconym tym miejscem. Każdy by się zakochał w tym widoku. A ja nie jestem wyjątkiem.
_______________________________________________
Bedę Was szantażować tak jak poprzednio!
Jak nie będzie 6-7 komentarzy to nie będzie kolejnej notki!
I pamiętajcie! Im więcej komentarzy tym lepsza i dłuższa notka!
SPAMU NIE LICZE!
W nagrodę postaram się teraz napisać ładną, długą notkę :3
Z dedykiem dla Shizu. Za te nocne rozmowy o pewnej piosence i o 2 plusach ^^
_________________________________
Wcale się nie zdziwiłem że Noir została przewodniczącą. No może trochę. W końcu w grupie są same dziewczyny więc czemu się tu dziwić. Dlaczego musze być jedynym chłopakiem? I to ma niby być najsilniejsza drużyna? Z samymi dziewczynami? Na szczęście ja tu zawyżam poziom.
------------
Zawsze byłam samotna. Nikt nie zwracał na mnie większej uwagi. Może dlatego, że wychowywałam się w sierocińcu koło klasztoru? A może dlatego, że sama nie chciałam się aż tak rzucać w oczy? Byłam skromną dziewczyną. A tu po 16 latach normalnego życia moja przyjaciółka wylatuje mi tu z propozycją zostania egzorcystką. Dlaczego taka dziewczyna jak ja... niezauważona przez nikogo... Ale zawsze warto spróbować. Poświęcić życie dla kogoś. Jestem na to gotowa.
Dziś zostałam wybrana na przewodniczącą. Z jednej strony się cieszę. Ale z drugiej...
-Przepraszam, ale... ale ja nie mogę. - Zdołałam ledwo wydusić.
Wszyscy utkwili wzrok w jednym punkcie. We mnie.
-Jak to? Przecież zostałaś wybrana.... - Zaczęła Rika
-Tak wiem! -Wykrzyknęłam. Wzięłam głęboki oddech i odpowiedziałam - Ale ja.. ja... nie jestem na to jeszcze gotowa.
Spojrzeli na mnie co najmniej jakbym zniosła jajo. Ale dla mnie ta funkcja była zbyt... odpowiedzialna. Nie dałabym rady.
-Przepraszam Was -spuściłam głowę.- Nie dam rady. Niech... em... Mayakashi będzie.. on na pewno da sobie radę - odpowiedziałam i spojrzałam na chłopaka. Pierwszy raz uśmiechnął się normalnie... miło.
-No dobrze. Nie ma problemu. A więc Maya... Gratuluję - Bon podał rękę chłopakowi.
-Dzięki - Chłopak uśmiechnął się do nas. Po raz pierwszy myślę, że zobaczyłam jaki jest. Sądzę, że to zachowanie, które pokazywał na początku to tylko złudzenie. Tak naprawdę jest sympatyczny. No tak! Już na samym początku roku zdradził mi co będzie na kartkówce z chemii! I wtedy przegadaliśmy całą przerwę. Już pamiętam... Śmialiśmy się i żartowaliśmy. I był miły. Nie wierzę, że to się zmieniło.
-A więc pierwszą sprawę mamy załatwioną. No to teraz może krótko się przedstawimy? Niech każdy opowie coś o sobie. To może... Bluee? Zacznij. - Powiedział Bon.
-A więc... - zaczęła dziewczyna
-Nie zaczyna się zdania od "A więc" - Upomniała ją Rika
-W takim razie - Bluee opowiedziała nam trochę o sobie - Interesuje się rysunkiem, oraz malarstwem olejnym, biologią, chemią, biochemią i medycyną. Trochę astronomii. Oglądam anime, czytam mangi, kocham zwierzęta i mam oryginalne pojęcie świata. Jestem chyba przyjazna i sympatyczna... nie jestem aspołeczna tylko niektórzy mnie po prostu irytują. - Uśmiechnęła się do nas, gdy skończyła mówić.
Potem wypowiedziała się Shizu. Ona powiedziała o tym, że lubi śpiewać, rysować i w ogóle wszystko co związane ze śpiewaniem i recytowaniem. Dlatego też zdecydowała się być arią. Na tej samej zasadzie, że Bluee została Doktorem. Ale obie dziewczyny nie są zwyczajne. Są najlepsze w tym fachu ze wszystkich Exwire... Jestem strasznie szczęśliwa, że mogę być z nimi w drużynie.
Przyszła kolej na Mayakashiego.
-Em.. Ja lubię walczyć. W szczególności białą bronią. Sztylety, miecze, szable. Wszystkim. A poza tym fantastyka, gry komputerowe i te sprawy. No i lubię się spotykać ze znajomymi. Nie lubię się nudzić....I okazjonalnie mogę zagrać na basie.- Skrzyżował ręce na piersi. Zwyczajny nastolatek. No bo przecież taki jest... prawda?
-Okej...- Podziękował mu Suguro - Em... Noir?
-Że teraz niby ja, tak? Wporzo.- Trochę się zestresowałam. To trzeba przyznać. No, ale skoro wszyscy mówili to ja nie mogę być gorsza.- Lubię czytać książki, pisać opowiadania, a także liczyć i myśleć...- Kurde... nie ma to jak przyznać się już na samym początku, że jestsię kujonem...- Do tego lubię jeszcze rysować, grać na gitarze i w ogóle muzykę bardzo lubię.-Zaczęłam się trochę plątać w słowach. Rika widząc to szybko powidziała
-To może teraz moja kolej. Ja bardzo lubię Gotować. A do tego kocham zwierzęta. Papużki, króliki, kotki, pieski.... wszystko. A w wolnej chwili uderzam w bębny. Taaa... perkusja jest wspaniała... Ej! A może założymy mini zespół, co?- Zaproponowała dziewczyna. To w sumie nie był zły pomysł, ale..
-O jej! Spójrzcie, która godzina! - Opiekun przerwał moje rozmyślania. - Ja już Was dłużej nie przetrzymuję. To do zobaczenia na kolejnym spotkaniu. Spotkania są w ramach lekcji "egzorcystycznych", więc na Waszych nowych planach wszystko będzie napisane. Żegnajcie - Krzyknął jeszcze Bon, kiedy odchodził. My także się pożegnaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę na kolejne lekcje.
___________________________________________
A to mialo się pojawić w kolejnej notce, ale mam tyle komentarzy, więc daje teraz.
Macie i się cieszcie ^^
A jak znów będzie dużo komentów to znów notka będzie długa i będzie bonusik.
Westchnęłam. Wszystkie lekcje już się skończyły.
No to zgodnie z umową pędzę do sali na spotkanie z Yukio.
Dysząc otworzyłam salę, w której mieliśmy się spotkać.
Pomalowany był na kolor jasno błękitny, a w środku był jeden mały, dębowy stół, na którym była koperta z moim imieniem. Otworzyłam ją ostrożnie.
W środku był piękny, bogato zdobiony klucz i karteczka, która wypadła. Musiałam się schylić, by ją podnieść.
"Droga Noir. Wybacz, że nie czekam na Ciebie osobiście, ale coś mi wypadło. Otwórz tym kluczem dowolne drzwi, a przeniesiesz się do miejsca, w którym czekam. Yukio."
Odczytałam te kilka nabazgranych przez chłopaka słów i obróciłam klucz w ręce. Drzwi nie były daleko. Wystarczyło przekręcić klucz w tych, przez które weszłam do sali.
Znalazłam się w pięknym, małym domku. Był cały z drewna. Rozejrzałam się, ale nikogo w nim nie było, więc postanowiłam wyjść. Od razu zostałam otoczona przez wielki ogród, a kiedy się odwróciłam domek... zniknął... Wystraszyłam się odrobinę, zwłaszcza, że jeżeli spojrzałam w górę to przez prześwitujące gałęzie widać było niebo usiane gwiazdami. Już jest aż tak późno? Przecież dopiero skończyłam lekcje... Ale w sumie zbliża się zima, więc noce zapadają szybciej...
Po chwili poczułam czyjąś obecność w pobliżu...
-Nie martw się. To tylko ja - Usłyszałam przyjazny głos Yukia. -Choć. Tam jest ławeczka. Usiądziemy sobie.- Rzeczywiście. Po chwili doszliśmy do ławeczki, której większą część oplatał dziki bluszcz, a więc musieliśmy usiąść baardzo blisko siebie. Naprzeciwko nas woda leniwie sączyla sięz marmurowej fontanny.
-Jak tu pięknie- Westchnęłam cicho. Nie można nie być zachwyconym tym miejscem. Każdy by się zakochał w tym widoku. A ja nie jestem wyjątkiem.
_______________________________________________
Bedę Was szantażować tak jak poprzednio!
Jak nie będzie 6-7 komentarzy to nie będzie kolejnej notki!
I pamiętajcie! Im więcej komentarzy tym lepsza i dłuższa notka!
SPAMU NIE LICZE!
15 sierpnia 2012
Rozdział 11
Yes! Bon zwolnił mnie z chemii, historii i matmy! Biegłam na wielki plac za akademią, bowiem pod największym drzewem w owym parku. Kiedy tak leciałam na łeb na szyję wpadłam na kogoś.
-Przepraszam! Jestem strasznie niezdarna!
-Nic nie szkodzi. Ja się zamyśliłem i też cię nie zauważyłem - Odpowiedział ... Yukio ?! Co taka wspaniała osobistość robi w takim miejscu? - A właśnie! Noir, tak? Chciałbym z tobą porozmawiać. Znalazłabyś dla mnie trochę czasu? - Zapytał poprawiając okulary.
-No jasne, że tak! - Odpowiedziałam, ale chyba trochę zbyt szybko...
-Wspaniale. A więc dziś po twoich lekcjach w sali 267.
-Zgoda - Skłoniłam się i pobiegłam dalej na spotkanie. Zdyszana przybiegłam pod drzewo. Mayakashi dziwnie się na mnie spojrzał, ale nie skomentował. Usiadłam między Riką i Bluee i rozpoczęło się spotkanie.
Na początku Suguro zapalił kadzidełko (^^) i odmówiliśmy modlitwę.
-Dobra. Zaczynamy - Powiedział Bon. - Na początku wybierzemy "przewodnika" Waszej grupy - Rozdał nam małe karteczki i jednakowe długopisy - Napiszcie na tych karteczkach imię tego, kto ma być wybrany. - Kto wg mnie jest najlepszy na to stanowisko? No więc to chyba oczywiste, prawda? Nabazgrałam szybko Mayakashi i zagięłam kartkę podając ją Bonowi. Zaraz po mnie podała ją Shizu i reszta drużyny pierścienia. (Przepraszam... nosi mnie po tej północnej kawie^^)
Opiekun naszej grupy powoli otwierał kartki i czytał
-Mayakashi, Noir, Mayakashi, Bluee, Noir. - Odczytał głosy zapisane na kartkach - A więc mamy dwa na Mayakashiego, dwa na Noir i jeden na Bluee... A więc musimy zrobić dogrywkę. Można głosować tylko na dwójkę, która zdobyła najwięcej głosów. Zgoda? - Wszyscy kiwnęli głową. Wzięłam głęboki oddech. Mayakashi spojrzał na mnie przelotnie, ale zaraz odwrócił wzrok. Na jego ustach już plątał się uśmiech zwycięstwa.
Znów nabazgraliśmy imiona na kartkach. Mój głos się nie zmienił. Nie chciałabym głosować na niego, bo wydaje się być trochę zbyt pewny siebie, ale głupio też gdybym napisała swoje imię.
Suguro przyjął nasze kartki.
-No więc kogo my tu mamy - zaczął rozwijać kartki. - Mayakashi, Noir - czytał wolno rozwijając każdą kolejną kartkę wolno. Jak na złość nam- Noir, Mayakashi...- Została ostatnia kartka. Ona zadecyduje o wszystkim.
Czas jakby zwolnił. Bon sięgnął po ostatnią kartkę i powoli ją rozwinął.
-No to co my tu mamy? Noir! Gratulacje! - Pierwszym co zobaczyłam była twarz Mayakashiego. Przedtem taki pewny zwycięstwa, a teraz miał otwarte szeroko oczy i opadniętą koparę. Moja mina też pewnie nie była dużo lepsza.
Dziewczyny podleciały do mnie i zaczęły mnie klepać po plecach gratulując mi i przytulały.
-Co? Chwila chwila! Nie! Stop! - Prawie krzyknęłam, a dziewczyny gwałtownie się zatrzymały. - Czy ja mam niby być przewodniczącą tej grupy?
-Owszem - Odpowiedział spokojnie nasz opiekun, Bon. - Jesteś przewodniczącą grupy. Czyli jesteś zaraz po mnie najważniejsza.
Naprawdę się cieszyłam. W końcu jestem teraz ważna. Lubię być ważna. Przynajmniej wtedy ludzie mnie słuchają, a nie ignorują, tak jak zawsze. Ale z drugiej strony..
-Przepraszam, ale... ale ja nie mogę.
_______________________________________________
Następna notka pojawi się dopiero gdy będą co najmniej 4 komentarze. ^^
A z każdym nowym następna notka będzie dłuższa!
Tak! Będę Was teraz szantażować!
-Przepraszam! Jestem strasznie niezdarna!
-Nic nie szkodzi. Ja się zamyśliłem i też cię nie zauważyłem - Odpowiedział ... Yukio ?! Co taka wspaniała osobistość robi w takim miejscu? - A właśnie! Noir, tak? Chciałbym z tobą porozmawiać. Znalazłabyś dla mnie trochę czasu? - Zapytał poprawiając okulary.
-No jasne, że tak! - Odpowiedziałam, ale chyba trochę zbyt szybko...
-Wspaniale. A więc dziś po twoich lekcjach w sali 267.
-Zgoda - Skłoniłam się i pobiegłam dalej na spotkanie. Zdyszana przybiegłam pod drzewo. Mayakashi dziwnie się na mnie spojrzał, ale nie skomentował. Usiadłam między Riką i Bluee i rozpoczęło się spotkanie.
Na początku Suguro zapalił kadzidełko (^^) i odmówiliśmy modlitwę.
-Dobra. Zaczynamy - Powiedział Bon. - Na początku wybierzemy "przewodnika" Waszej grupy - Rozdał nam małe karteczki i jednakowe długopisy - Napiszcie na tych karteczkach imię tego, kto ma być wybrany. - Kto wg mnie jest najlepszy na to stanowisko? No więc to chyba oczywiste, prawda? Nabazgrałam szybko Mayakashi i zagięłam kartkę podając ją Bonowi. Zaraz po mnie podała ją Shizu i reszta drużyny pierścienia. (Przepraszam... nosi mnie po tej północnej kawie^^)
Opiekun naszej grupy powoli otwierał kartki i czytał
-Mayakashi, Noir, Mayakashi, Bluee, Noir. - Odczytał głosy zapisane na kartkach - A więc mamy dwa na Mayakashiego, dwa na Noir i jeden na Bluee... A więc musimy zrobić dogrywkę. Można głosować tylko na dwójkę, która zdobyła najwięcej głosów. Zgoda? - Wszyscy kiwnęli głową. Wzięłam głęboki oddech. Mayakashi spojrzał na mnie przelotnie, ale zaraz odwrócił wzrok. Na jego ustach już plątał się uśmiech zwycięstwa.
Znów nabazgraliśmy imiona na kartkach. Mój głos się nie zmienił. Nie chciałabym głosować na niego, bo wydaje się być trochę zbyt pewny siebie, ale głupio też gdybym napisała swoje imię.
Suguro przyjął nasze kartki.
-No więc kogo my tu mamy - zaczął rozwijać kartki. - Mayakashi, Noir - czytał wolno rozwijając każdą kolejną kartkę wolno. Jak na złość nam- Noir, Mayakashi...- Została ostatnia kartka. Ona zadecyduje o wszystkim.
Czas jakby zwolnił. Bon sięgnął po ostatnią kartkę i powoli ją rozwinął.
-No to co my tu mamy? Noir! Gratulacje! - Pierwszym co zobaczyłam była twarz Mayakashiego. Przedtem taki pewny zwycięstwa, a teraz miał otwarte szeroko oczy i opadniętą koparę. Moja mina też pewnie nie była dużo lepsza.
Dziewczyny podleciały do mnie i zaczęły mnie klepać po plecach gratulując mi i przytulały.
-Co? Chwila chwila! Nie! Stop! - Prawie krzyknęłam, a dziewczyny gwałtownie się zatrzymały. - Czy ja mam niby być przewodniczącą tej grupy?
-Owszem - Odpowiedział spokojnie nasz opiekun, Bon. - Jesteś przewodniczącą grupy. Czyli jesteś zaraz po mnie najważniejsza.
Naprawdę się cieszyłam. W końcu jestem teraz ważna. Lubię być ważna. Przynajmniej wtedy ludzie mnie słuchają, a nie ignorują, tak jak zawsze. Ale z drugiej strony..
-Przepraszam, ale... ale ja nie mogę.
_______________________________________________
Następna notka pojawi się dopiero gdy będą co najmniej 4 komentarze. ^^
A z każdym nowym następna notka będzie dłuższa!
Tak! Będę Was teraz szantażować!
6 sierpnia 2012
Rozdział 10
Woow. Ten klucz był niesamowity. Miał piękne grawerowane słowa w jakimś dziwnym języku. Obracałam go jeszcze chwilę w dłoniach, a uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Wciąż nie mogłam uwierzyć, że jestem wśród najlepszej grupy Exwire!
To na pewno sen. Ale w takim razie nie mam zamiaru się budzić. I sam fakt, że Mayakashi jest w mojej grupie... i że Suguro jest naszym opiekunem... Zamknęłam na chwilę oczy i ....
Obudziłam się w swoim łóżku.
To na pewno sen. Ale w takim razie nie mam zamiaru się budzić. I sam fakt, że Mayakashi jest w mojej grupie... i że Suguro jest naszym opiekunem... Zamknęłam na chwilę oczy i ....
Obudziłam się w swoim łóżku.
15 lipca 2012
Rozdział 9
Ten tydzień, a właściwie ten weekend był najbardziej niezwykły w moim życiu. W sobotę w południe, kiedy kończył się udany z resztą egzamin miałam świadomość, że za równe dwanaście godzin rozpocznie się ceremonia przydzielania do grup. Przyszłam i kiedy opowiedziałam już Shizu przynajmniej część historii zauważyłam na jej łóżku przygotowaną śliczną sukienkę. Kiedy skończyłam opowiadać i ja wyciągnęłam swoją sukienkę. Była bez ramiączek i do połowy ud. Czarna i skromna. Pod biustem przechodziła gruba wstążka z której wychodziło kilka marszczeń w górę i w dół. Ułożyłam ją delikatnie na łóżku i weszłam do łazienki umyć się i wyszykować.
Kiedy skończyłam suszyć włosy wyszłam z łazienki. Shizu już miała przygotowane wszelkie przybory do czesania i makijażu. Nawzajem się malowałyśmy i czesałyśmy. Najpierw Shizu mnie, a później ja ją. Kiedy byłyśmy prawie gotowe wybiła godzina 22. Moja współlokatorka wślizgnęła się do łazienki, aby założyć swoją sukienkę, a ja w tym czasie założyłam swoją. Ehhh. miała już chyba z 2 lata... Zakładałam ją na każdą ważniejszą okazję... Trzeba by sprawić sobie nowszą.
Kiedy Shizu wyszła z łazienki olśniła mnie. Sukienka w kolorze ciemno-niebieskim sięgała z przodu do około połowy uda, jednak z tyłu wydłużała się sięgając prawie kostek. Nie miała ramion, a środek zdobiły drobne guziki, które zostały otoczone malutkimi falbankami. Tychże falbanek użyto również do urozmaicenia góry i dołu sukienki. Do tego szpilki w podobnym kolorze i wyglądała oszałamiająco. Ja włożyłam czarne szpilki w podobnym wieku co sukienka i weszłyśmy do limuzyny, która czekała pod naszym domem.
Wysiadłyśmy pod naszą szkołą. Młodzi i starzy egzorcyści przybywali się ze wszystkich stron. Weszliśmy do wielkiej sali w podziemiach naszej szkoły. Zrobiło mi się zimno. Zaczęłam żałować, że nie zabrałam bolerka...
Kiedy weszłyśmy na salę przytłoczył mnie jej ogrom. Nie wiedziałam, że w jednej filii może być aż tylu egzorcystów! Tam było tysiąc albo i więcej krzeseł. Na każdym krześle była kartka kto ma usiąść. Pogrupowani byliśmy według terminu, a także grupy zdawania Exwire Exam. Zostałam posadzona obok Bluee i Mito. Blondynka uściskała mnie i wręcz zapiszczała z radości. Miała na sobie piękną suknię. była w kolorze atramentowym w stylu wiktoriańskim. Rozszerzała się przy biodrach i rozkloszowana sięgała aż do kostek. Na głowie miała pasujący do sukienki kapelusz , który przykrywał połowę głowy z atramentową różą.(Mam nadzieję, że ci się podoba : ) dop.aut.)
-Cześć Bluee. Ładna sukienka.
-Noir! Twoja też mi się podoba!- Jak zwykle życzliwa koleżanka mnie wyściskała. Przywitałam się też z resztą grupy i rozejrzałam za Shizu. Hmmm najwyraźniej też nieźle się dogaduje ze swoją grupką. Tylko jeden chłopak z jej grupy siedział naburmuszony. Kiedy spojrzał na mnie szybko odwróciłam wzrok. Nie mogłam znieść tego spojrzenia brązowych oczu. Zanim ceremonia się zaczęła pogadałam jeszcze z Bluee i resztą dotychczasowej grupy. W końcu zaraz się rozstaniemy i nie wiadomo czy kiedykolwiek się spotkamy. Nie mówiąc już o niebezpieczeństwach, które nas czekają. I misjach z których możemy nie wrócić...
Równo o północy na podest wszedł dyrektor naszej filii.
-Pragnę powitać na tej sali dwa tysiące egzorcystów przybyłych z tej filii, a także z pobliskich. Tym razem do pogrupowania przystąpiło stu pięćdziesięciu Exwire - spojrzeliśmy z Bluee na siebie i uśmiechnęłyśmy się - Powstanie więc trzydzieści grup. - oho... zapowiada się długa i nudna ceremonia - Na początku może zdam raport z ostatniego egzaminu na Exwire. Jedna z grup ukończyła go najszybciej ze wszystkich w ciągu dwóch lat. A to wszystko dzięki jednej utalentowanej dziewczynie, która szybko wpadła na to, co trzeba zrobić. BRAWA DLA NOIR! - CO?! Chwila... czy oni.. cała sala...dwa tysiące egzorcystów klaszcze MI? Bluee uśmiechnęła się do mnie i klaskała strasznie głośno... Cała grupa zaczęła mi gratulować. Ktoś poklepał mnie po ramieniu. Po chwili coraz więcej osób to robiło. Była taka zdezorientowana. Co mam robić? Mój zdezorientowany wzrok błąkał się po znajomych i nie znajomych twarzach. W końcu przestali. Nareszcie. - Ona według raportu obecnych egzorcystów doszła do wniosku, że demony należy pokonywać razem już po siedmiu minutach i czterdziestu ośmiu sekundach od startu! - Miałam ochotę się schować. To nie może być prawda... To tylko jakiś koszmar. - Chciałbym także przypomnieć o Niezwykłych osiągnięciach wiadomego chłopaka- I znów rozległy się brawa. Także zaklaskałam. O kogo może chodzić? - A więc teraz oddam głos egzorcystom przybyłym na tę specjalną okazję aż z Watykanu.
Teraz mikrofon przejął egzorcysta niewiele starszy ode mnie. Jego włosy były ciemne, ale na środku przebiegał jasny pas.W uszach miał kilka kolczyków. Obok niego stanął różowowłosy egzorcysta z nieobecną, rozmarzoną miną. Jako trzeci wdreptał niższy od nich, prawie łysy duchowny. Ja ich skądś znam.... Tylko skąd? Już wiem! Oni są przyjaciółmi Rina! TEGO RINA! Lepiej trafić nie mogliśmy.
-Emmm... no tego.... - Bon chyba pierwszy raz prowadził taką imprezę- yyy no też gratulujemy Noir - Cała trójka na mnie spojrzała, a ja się zarumieniłam. - I temu... No Wiadomemu. A teraz pogrupujemy grupy według zdolności. W każdej będzie pięć osób z każdej klasy i jeden opiekun egzorcysta. Numer grupy nie znaczy całkowicie o niczym. W grupach w jakie was przydzielimy będziecie do końca życia. Jeżeli komuś... em .... stanie się krzywda przydzielimy mu zastępstwo. Być może na wieczność- W sali zrobiło się cicho. Właśnie Suguro-sama stwierdził, że jak ktoś zginie to następna osoba tak po prostu go zastąpi. - No więc zacznijmy! - Stwierdził mówca już ożywionym głosem. - Powstanie 30 grup każdy z nas odczyta 10. Zapraszamy!- Rozległy się brawa. Po chwili ocknęłam się z szoku. I przyłączyłam się do klaskania. Już za chwilę dowiem się z kim będę w grupie. Nie zauważyłam nawet jak kotara za sceną odsłoniła się i ukazała egzorcystów z kartkami od 1 do 30. Trzy miejsca były puste, a kartki leżały na ziemi...- Ten kto zostanie wyczytany w danej grupie proszę aby podszedł do opiekuna z określonym numerkiem. To właśnie będą wasze grupy. A więc zacznie mój kolega. - Podał mikrofon Shimie, ale minęła chwila zanim chłopak się ocknął z zamyślenia i przejął mikrofon.
-Witam was! - Wesoło zaczął egzorcysta. - Jak już Wspomniał Bon przydzielę pierwsze dziesięć grup. - Wyciągnął z kieszeni pomięlontoloną kartkę na co Suguro pokręcił z rezygnacją głową i zaczął czytać- Grupa pierwsza. Ayase z 2b jako rycerz, Mikoyo z 3a jako doktor....- Wyłączyłam się w tym momencie wpatrując się w Ryuji'ego. Kątem oka widziałam, że Bluee uważnie słucha, więc gdy mnie wywołają to pewnie mnie uściska albo zrobi coś podobnego w jej stylu. Dlaczego patrzyłam Na Suguro? Nie wiem. Po prostu tak. Coś mnie w nim zahipnotyzowało... Po pewnym czasie Rozmarzony chłopak, który przejął opiekę nad grupą 10 do której trafił Matsuo z mojej grupy, przekazał mikrofon Suguro.
-Dziękuję przyjacielu. Teraz ja rozdzielę grupy. - Patrzyłam na niego jak zaczarowana. Przecież nie może mi się podobać. - W grupie jedenastej będzie Akira z 2c jako przywoływacz, Haruka z 2c jako doktor.....- Wymieniał i wymieniał... Ocknęłam się dopiero na ostatnich słowach...- A teraz ostatnia grupa, której opiekunem będę ja. Będzie to najsilniejsza grupa w całym Zakonie Prawdziwego Krzyża wśród Exwire!
Rika z 3a jako Dragoon. Bluee z 2a jako Doktor.- Dziewczyna szybko się do mnie przytuliła i poleciała. - Shizu z 1d jako Aria - WoW! Shizu w najsilniejszej grupie. Zazdroszczę jej... Hah.. nawet się popłakała ze szczęścia- Noir z 1d jako przywoływacz - Suguro wyczytał to najspokojniej w świecie.Tak po prostu. Zamarłam na krześle. Ktoś z tyłu mnie wypchnął i poszłam na scenę. Stanęłam za Shizu. Obie razem z Bluee mnie uścisnęły. Wciąż do końca nie wiedziałam co się działo.- I Mayakashi z 2a jako Rycerz. - Naburmuszony chłopak wstał z ławki i wszedł tym razem z uśmiechem zwycięstwa na scenę.- Dziękuję i oddaję mikrofon tobie, Konekomaru!
-Hejka! Teraz moja kolej....- Dalej nie słuchałam co Egzorcysta miał do powiedzenia... Bardziej skupiłam się na chłopaku 20 cm wyższym ode mnie, o brązowych włosach tuż pod linią szczęki, intensywnie brązowych oczach i dziwnym grymasem, którym nas obdarzył...
____________________________________
Dziękuję Shizu za opis sukienki i Bluee za wszelkie dobre rady.
Dziękuję Wszystkim za komentarze. Szczególnie Rice. Mam nadzieję, że notka się podoba : )
Kiedy skończyłam suszyć włosy wyszłam z łazienki. Shizu już miała przygotowane wszelkie przybory do czesania i makijażu. Nawzajem się malowałyśmy i czesałyśmy. Najpierw Shizu mnie, a później ja ją. Kiedy byłyśmy prawie gotowe wybiła godzina 22. Moja współlokatorka wślizgnęła się do łazienki, aby założyć swoją sukienkę, a ja w tym czasie założyłam swoją. Ehhh. miała już chyba z 2 lata... Zakładałam ją na każdą ważniejszą okazję... Trzeba by sprawić sobie nowszą.
Kiedy Shizu wyszła z łazienki olśniła mnie. Sukienka w kolorze ciemno-niebieskim sięgała z przodu do około połowy uda, jednak z tyłu wydłużała się sięgając prawie kostek. Nie miała ramion, a środek zdobiły drobne guziki, które zostały otoczone malutkimi falbankami. Tychże falbanek użyto również do urozmaicenia góry i dołu sukienki. Do tego szpilki w podobnym kolorze i wyglądała oszałamiająco. Ja włożyłam czarne szpilki w podobnym wieku co sukienka i weszłyśmy do limuzyny, która czekała pod naszym domem.
Wysiadłyśmy pod naszą szkołą. Młodzi i starzy egzorcyści przybywali się ze wszystkich stron. Weszliśmy do wielkiej sali w podziemiach naszej szkoły. Zrobiło mi się zimno. Zaczęłam żałować, że nie zabrałam bolerka...
Kiedy weszłyśmy na salę przytłoczył mnie jej ogrom. Nie wiedziałam, że w jednej filii może być aż tylu egzorcystów! Tam było tysiąc albo i więcej krzeseł. Na każdym krześle była kartka kto ma usiąść. Pogrupowani byliśmy według terminu, a także grupy zdawania Exwire Exam. Zostałam posadzona obok Bluee i Mito. Blondynka uściskała mnie i wręcz zapiszczała z radości. Miała na sobie piękną suknię. była w kolorze atramentowym w stylu wiktoriańskim. Rozszerzała się przy biodrach i rozkloszowana sięgała aż do kostek. Na głowie miała pasujący do sukienki kapelusz , który przykrywał połowę głowy z atramentową różą.(Mam nadzieję, że ci się podoba : ) dop.aut.)
-Cześć Bluee. Ładna sukienka.
-Noir! Twoja też mi się podoba!- Jak zwykle życzliwa koleżanka mnie wyściskała. Przywitałam się też z resztą grupy i rozejrzałam za Shizu. Hmmm najwyraźniej też nieźle się dogaduje ze swoją grupką. Tylko jeden chłopak z jej grupy siedział naburmuszony. Kiedy spojrzał na mnie szybko odwróciłam wzrok. Nie mogłam znieść tego spojrzenia brązowych oczu. Zanim ceremonia się zaczęła pogadałam jeszcze z Bluee i resztą dotychczasowej grupy. W końcu zaraz się rozstaniemy i nie wiadomo czy kiedykolwiek się spotkamy. Nie mówiąc już o niebezpieczeństwach, które nas czekają. I misjach z których możemy nie wrócić...
Równo o północy na podest wszedł dyrektor naszej filii.
-Pragnę powitać na tej sali dwa tysiące egzorcystów przybyłych z tej filii, a także z pobliskich. Tym razem do pogrupowania przystąpiło stu pięćdziesięciu Exwire - spojrzeliśmy z Bluee na siebie i uśmiechnęłyśmy się - Powstanie więc trzydzieści grup. - oho... zapowiada się długa i nudna ceremonia - Na początku może zdam raport z ostatniego egzaminu na Exwire. Jedna z grup ukończyła go najszybciej ze wszystkich w ciągu dwóch lat. A to wszystko dzięki jednej utalentowanej dziewczynie, która szybko wpadła na to, co trzeba zrobić. BRAWA DLA NOIR! - CO?! Chwila... czy oni.. cała sala...dwa tysiące egzorcystów klaszcze MI? Bluee uśmiechnęła się do mnie i klaskała strasznie głośno... Cała grupa zaczęła mi gratulować. Ktoś poklepał mnie po ramieniu. Po chwili coraz więcej osób to robiło. Była taka zdezorientowana. Co mam robić? Mój zdezorientowany wzrok błąkał się po znajomych i nie znajomych twarzach. W końcu przestali. Nareszcie. - Ona według raportu obecnych egzorcystów doszła do wniosku, że demony należy pokonywać razem już po siedmiu minutach i czterdziestu ośmiu sekundach od startu! - Miałam ochotę się schować. To nie może być prawda... To tylko jakiś koszmar. - Chciałbym także przypomnieć o Niezwykłych osiągnięciach wiadomego chłopaka- I znów rozległy się brawa. Także zaklaskałam. O kogo może chodzić? - A więc teraz oddam głos egzorcystom przybyłym na tę specjalną okazję aż z Watykanu.
Teraz mikrofon przejął egzorcysta niewiele starszy ode mnie. Jego włosy były ciemne, ale na środku przebiegał jasny pas.W uszach miał kilka kolczyków. Obok niego stanął różowowłosy egzorcysta z nieobecną, rozmarzoną miną. Jako trzeci wdreptał niższy od nich, prawie łysy duchowny. Ja ich skądś znam.... Tylko skąd? Już wiem! Oni są przyjaciółmi Rina! TEGO RINA! Lepiej trafić nie mogliśmy.
-Emmm... no tego.... - Bon chyba pierwszy raz prowadził taką imprezę- yyy no też gratulujemy Noir - Cała trójka na mnie spojrzała, a ja się zarumieniłam. - I temu... No Wiadomemu. A teraz pogrupujemy grupy według zdolności. W każdej będzie pięć osób z każdej klasy i jeden opiekun egzorcysta. Numer grupy nie znaczy całkowicie o niczym. W grupach w jakie was przydzielimy będziecie do końca życia. Jeżeli komuś... em .... stanie się krzywda przydzielimy mu zastępstwo. Być może na wieczność- W sali zrobiło się cicho. Właśnie Suguro-sama stwierdził, że jak ktoś zginie to następna osoba tak po prostu go zastąpi. - No więc zacznijmy! - Stwierdził mówca już ożywionym głosem. - Powstanie 30 grup każdy z nas odczyta 10. Zapraszamy!- Rozległy się brawa. Po chwili ocknęłam się z szoku. I przyłączyłam się do klaskania. Już za chwilę dowiem się z kim będę w grupie. Nie zauważyłam nawet jak kotara za sceną odsłoniła się i ukazała egzorcystów z kartkami od 1 do 30. Trzy miejsca były puste, a kartki leżały na ziemi...- Ten kto zostanie wyczytany w danej grupie proszę aby podszedł do opiekuna z określonym numerkiem. To właśnie będą wasze grupy. A więc zacznie mój kolega. - Podał mikrofon Shimie, ale minęła chwila zanim chłopak się ocknął z zamyślenia i przejął mikrofon.
-Witam was! - Wesoło zaczął egzorcysta. - Jak już Wspomniał Bon przydzielę pierwsze dziesięć grup. - Wyciągnął z kieszeni pomięlontoloną kartkę na co Suguro pokręcił z rezygnacją głową i zaczął czytać- Grupa pierwsza. Ayase z 2b jako rycerz, Mikoyo z 3a jako doktor....- Wyłączyłam się w tym momencie wpatrując się w Ryuji'ego. Kątem oka widziałam, że Bluee uważnie słucha, więc gdy mnie wywołają to pewnie mnie uściska albo zrobi coś podobnego w jej stylu. Dlaczego patrzyłam Na Suguro? Nie wiem. Po prostu tak. Coś mnie w nim zahipnotyzowało... Po pewnym czasie Rozmarzony chłopak, który przejął opiekę nad grupą 10 do której trafił Matsuo z mojej grupy, przekazał mikrofon Suguro.
-Dziękuję przyjacielu. Teraz ja rozdzielę grupy. - Patrzyłam na niego jak zaczarowana. Przecież nie może mi się podobać. - W grupie jedenastej będzie Akira z 2c jako przywoływacz, Haruka z 2c jako doktor.....- Wymieniał i wymieniał... Ocknęłam się dopiero na ostatnich słowach...- A teraz ostatnia grupa, której opiekunem będę ja. Będzie to najsilniejsza grupa w całym Zakonie Prawdziwego Krzyża wśród Exwire!
Rika z 3a jako Dragoon. Bluee z 2a jako Doktor.- Dziewczyna szybko się do mnie przytuliła i poleciała. - Shizu z 1d jako Aria - WoW! Shizu w najsilniejszej grupie. Zazdroszczę jej... Hah.. nawet się popłakała ze szczęścia- Noir z 1d jako przywoływacz - Suguro wyczytał to najspokojniej w świecie.Tak po prostu. Zamarłam na krześle. Ktoś z tyłu mnie wypchnął i poszłam na scenę. Stanęłam za Shizu. Obie razem z Bluee mnie uścisnęły. Wciąż do końca nie wiedziałam co się działo.- I Mayakashi z 2a jako Rycerz. - Naburmuszony chłopak wstał z ławki i wszedł tym razem z uśmiechem zwycięstwa na scenę.- Dziękuję i oddaję mikrofon tobie, Konekomaru!
-Hejka! Teraz moja kolej....- Dalej nie słuchałam co Egzorcysta miał do powiedzenia... Bardziej skupiłam się na chłopaku 20 cm wyższym ode mnie, o brązowych włosach tuż pod linią szczęki, intensywnie brązowych oczach i dziwnym grymasem, którym nas obdarzył...
____________________________________
Dziękuję Shizu za opis sukienki i Bluee za wszelkie dobre rady.
Dziękuję Wszystkim za komentarze. Szczególnie Rice. Mam nadzieję, że notka się podoba : )
14 lipca 2012
Rozdział 8 EXWIRE EXAM! cz. 2
Dokładnie o północy 6 ognisk wystrzeliło w górę dając sygnał do startu. Na obszar egzaminacyjny wypuszczono 60 demonów. Każdy miał pokonać 2. Jednego wodnego i jednego leśnego. Moja ekipa stwierdziła, że zaczniemy od lasu, aby później nie biegać cały czas mokszy. Do lasu wbiegliśmy względnie w grupie, ale już po chwili się rozdzieliliśmy. Każdy poleciał szukać swojego demona. Usłyszałam ryk ze wschodu, więc pobiegłam w tamtą stronę. Narysowałam szybko butem krąg i wypowiedziałam formułkę. Pojawił się mój demon. Pierwszy raz od tamtej wpadki go przywołałam. Ufff. Teraz tylko się skupić!
- Atakuj! - Wydałam rozkaz. Mój głos trochę drżał, nie mogłam zdradzać, że się boję. -Już!- Tym razem krzyknęłam pewniej. Do moich uszu doszły wszechobecne odgłosy walki i okrutny śmiech demonów. Także morze wydawało się być bardziej wzburzone, jakby i ono toczyło zaciętą walkę z plażą atakując ją kolejną coraz większą falą. Kiedy spojrzałam jak radzi sobie mój przywołaniec przez moje ciało przeszedł dreszcz. Demon zabił go jednym ruchem ręki! Wystraszyłam się, bo tym razem ślepia były skierowane prosto na mnie. Zrobiłam krok w tył. Potem następny. I kolejny. I wywróciłam się na podłoże. Przeklęty konar! Zmora już się zbliżała. Nie zdążę znów przywołać byka. To koniec. Tym razem bez odwołania, bo wątpię, czy chłopak z grymasem tym razem mnie uratuję. Zamknęłam oczy i.. usłyszałam brzdęk? Tak coś wydało metaliczny odgłos. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam Bluee i tego chłopaka z trzeciej klasy, który najwyraźniej był " Rycerzem" , bo zablokował szpony stwora mieczem.
-Nic ci nie jest? -Zapytała Bluee
-Nie.. - Wstałam - jakoś żyję. To ty przyprowadziłaś tu tego chłopaka?
-Tak.. byłam razem z Matsuo, a kiedy usłyszałam, że upadasz podbiegłam, a Matsuo za mną.
W tym czasie chłopak zdążył uporać się z demonem. Jestem taka beznadziejna.Za każdym razem ktoś musi mnie ratować, bo sama nie daję rady...
Lecz po chwili wpadł mi do głowy pomysł...
-Hej.. Bluee.. A ty dlaczego nie poszłaś sama walczyć ze Zmorą?
-Hah.. Do jako doktor nie wiele zdziałam w walce z wrogiem....
-A nie zauważyłaś, że gdy jesteśmy w grupie demony wydają się słabnąć? Może to jest klucz do wygranej? Mamy połączyć siły jako grupa i zabijać po jednym!
-Masz rację.... Matsuo, ona ma rację nie?
-Totalnie! Łatwiej mi było pokonać potwora gdy jesteśmy w trójkę niż byliśmy we dwoje. Trzeba poszukać reszty!
-Mądra jesteś! Najmłodsza, a najmądrzejsza! - Blondynka wesoło zaklaskała.
Już po chwili cała nasza grupa była w komplecie. Kiedy przyszła moja kolej na pokonanie ósmego już demona nie miałam problemu z przywołaniem. Byk gładko i sprawnie pokonał bestię, a ja mu podziękowałam i zatarłam butem narysowany na ziemi krąg. To był ostatni potwór leśny. Zostały jeszcze 3 wodne. 2 egzorcystów było już mokrych, co znaczy, że oni już swoje pokonali. Ale i tak poszli z nami, aby było nam łatwiej. Kiedy skończyliśmy egzamin naprawdę wydawał się łatwy! A do tego zawarłam nowe znajomości! Kiedy skończyliśmy wszyscy mokrzy wróciliśmy do ogniska. Egzorcyści byli zdziwieni, że tak szybko skończyliśmy. Wrzucili coś do ogniska, które zmieniło kolor na zielony i wystrzeliło tak jak na początku. To znaczy, że ukończyliśmy egzamin z powodzeniem. Kiedy z powrotem wróciło do normalnych rozmiarów usiedliśmy przy nim i zaczęliśmy gadać. Popijałam ciepłą herbatkę podaną przez miłych księży. Po dzisiejszych przeżyciach nie chciało mi się spać. Nie mogę się doczekać, kiedy powiem Shizu, że zdałam EXWIRE EXAM!
Nowi kumple opowiadali o swoich różnych przygodach... śmiałam się z nimi. W pewnym momencie Yumiko zapytała mnie o jakąś z moich przygód. Przez chwilę zapanowała cisza. Co miałam im opowiedzieć? Nie spotkało mnie nic śmiesznego. Opowiedziałam im więc historię o tym jak straciłam kontrolę nad przywołanym. Trochę się wystraszyli, a potem śmialiśmy się z mojej niezdarności. Tylko Bluee patrzyła na mnie cały czas zdziwiona. Po chwili wstała i wyciągnęła do mnie rękę
-Noir, idziemy.
Chciałam zobaczyć o co jej chodzi i wstałam z jej pomocą. Reszta grupy dziwnie się na nas patrzyła. Odeszłyśmy na bezpieczną odległość.
-Powiedz mi..- Zaczęła dziewczyna - czy ten chłopak, który cię złapał był takiego wzrostu? - wskazała ręką 20cm nad moją głową.
-Nooo mniej więcej, a o co cho- nie dała mi nawet skończyć.
-Czy miał tej długości brązowe włosy? - tym razem wskazała tuż pod swoją głową.
-Taak.
-Fuck. No dobra dzięki- uśmiechnęła się i wróciła do ogniska.
W drodze powrotnej usiadła ze mną i dużo gadałyśmy. Okazało się, że tylko grupa nr 3 nie zdała, bo musieli interweniować egzorcyści. Biedni wracali smutni i cisi. Jedna dziewczyna nawet się popłakała. Nazywała się Erin, czy jakoś tak... Biedni...
Jednak Bluee wciąż nie chciała mi powiedzieć o co chodziło z tym chłopakiem....
Kiedy wróciliśmy do domu było prawie południe. Pożegnaliśmy się, życzyliśmy sobie szczęścia i tak dalej.
Kiedy Schizu mnie zobaczyła przeraziła się.
-Ojejku! Czemuś ty taka mokra? I w ogóle jak ci egzamin poszedł?
-Hah.. tuż przed odjazdem autobusu wszyscy nowi Exwire, a także jedna grupa, której nie udało się zdać wbiegliśmy do morza i chlapaliśmy się chwilę.
-Jej.. no to widzę, że udało ci się?
-Nom, na początku było trudno, ale później wszystko szło jak z płatka.- I rozgadałam się. W końcu mam na to całą sobotę, a tak bardzo chciałam opowiedzieć przyjaciółce co się wydarzyło. Przemilczałam tylko dziwną rozmowę z Bluee......
- Atakuj! - Wydałam rozkaz. Mój głos trochę drżał, nie mogłam zdradzać, że się boję. -Już!- Tym razem krzyknęłam pewniej. Do moich uszu doszły wszechobecne odgłosy walki i okrutny śmiech demonów. Także morze wydawało się być bardziej wzburzone, jakby i ono toczyło zaciętą walkę z plażą atakując ją kolejną coraz większą falą. Kiedy spojrzałam jak radzi sobie mój przywołaniec przez moje ciało przeszedł dreszcz. Demon zabił go jednym ruchem ręki! Wystraszyłam się, bo tym razem ślepia były skierowane prosto na mnie. Zrobiłam krok w tył. Potem następny. I kolejny. I wywróciłam się na podłoże. Przeklęty konar! Zmora już się zbliżała. Nie zdążę znów przywołać byka. To koniec. Tym razem bez odwołania, bo wątpię, czy chłopak z grymasem tym razem mnie uratuję. Zamknęłam oczy i.. usłyszałam brzdęk? Tak coś wydało metaliczny odgłos. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam Bluee i tego chłopaka z trzeciej klasy, który najwyraźniej był " Rycerzem" , bo zablokował szpony stwora mieczem.
-Nic ci nie jest? -Zapytała Bluee
-Nie.. - Wstałam - jakoś żyję. To ty przyprowadziłaś tu tego chłopaka?
-Tak.. byłam razem z Matsuo, a kiedy usłyszałam, że upadasz podbiegłam, a Matsuo za mną.
W tym czasie chłopak zdążył uporać się z demonem. Jestem taka beznadziejna.Za każdym razem ktoś musi mnie ratować, bo sama nie daję rady...
Lecz po chwili wpadł mi do głowy pomysł...
-Hej.. Bluee.. A ty dlaczego nie poszłaś sama walczyć ze Zmorą?
-Hah.. Do jako doktor nie wiele zdziałam w walce z wrogiem....
-A nie zauważyłaś, że gdy jesteśmy w grupie demony wydają się słabnąć? Może to jest klucz do wygranej? Mamy połączyć siły jako grupa i zabijać po jednym!
-Masz rację.... Matsuo, ona ma rację nie?
-Totalnie! Łatwiej mi było pokonać potwora gdy jesteśmy w trójkę niż byliśmy we dwoje. Trzeba poszukać reszty!
-Mądra jesteś! Najmłodsza, a najmądrzejsza! - Blondynka wesoło zaklaskała.
Już po chwili cała nasza grupa była w komplecie. Kiedy przyszła moja kolej na pokonanie ósmego już demona nie miałam problemu z przywołaniem. Byk gładko i sprawnie pokonał bestię, a ja mu podziękowałam i zatarłam butem narysowany na ziemi krąg. To był ostatni potwór leśny. Zostały jeszcze 3 wodne. 2 egzorcystów było już mokrych, co znaczy, że oni już swoje pokonali. Ale i tak poszli z nami, aby było nam łatwiej. Kiedy skończyliśmy egzamin naprawdę wydawał się łatwy! A do tego zawarłam nowe znajomości! Kiedy skończyliśmy wszyscy mokrzy wróciliśmy do ogniska. Egzorcyści byli zdziwieni, że tak szybko skończyliśmy. Wrzucili coś do ogniska, które zmieniło kolor na zielony i wystrzeliło tak jak na początku. To znaczy, że ukończyliśmy egzamin z powodzeniem. Kiedy z powrotem wróciło do normalnych rozmiarów usiedliśmy przy nim i zaczęliśmy gadać. Popijałam ciepłą herbatkę podaną przez miłych księży. Po dzisiejszych przeżyciach nie chciało mi się spać. Nie mogę się doczekać, kiedy powiem Shizu, że zdałam EXWIRE EXAM!
Nowi kumple opowiadali o swoich różnych przygodach... śmiałam się z nimi. W pewnym momencie Yumiko zapytała mnie o jakąś z moich przygód. Przez chwilę zapanowała cisza. Co miałam im opowiedzieć? Nie spotkało mnie nic śmiesznego. Opowiedziałam im więc historię o tym jak straciłam kontrolę nad przywołanym. Trochę się wystraszyli, a potem śmialiśmy się z mojej niezdarności. Tylko Bluee patrzyła na mnie cały czas zdziwiona. Po chwili wstała i wyciągnęła do mnie rękę
-Noir, idziemy.
Chciałam zobaczyć o co jej chodzi i wstałam z jej pomocą. Reszta grupy dziwnie się na nas patrzyła. Odeszłyśmy na bezpieczną odległość.
-Powiedz mi..- Zaczęła dziewczyna - czy ten chłopak, który cię złapał był takiego wzrostu? - wskazała ręką 20cm nad moją głową.
-Nooo mniej więcej, a o co cho- nie dała mi nawet skończyć.
-Czy miał tej długości brązowe włosy? - tym razem wskazała tuż pod swoją głową.
-Taak.
-Fuck. No dobra dzięki- uśmiechnęła się i wróciła do ogniska.
W drodze powrotnej usiadła ze mną i dużo gadałyśmy. Okazało się, że tylko grupa nr 3 nie zdała, bo musieli interweniować egzorcyści. Biedni wracali smutni i cisi. Jedna dziewczyna nawet się popłakała. Nazywała się Erin, czy jakoś tak... Biedni...
Jednak Bluee wciąż nie chciała mi powiedzieć o co chodziło z tym chłopakiem....
Kiedy wróciliśmy do domu było prawie południe. Pożegnaliśmy się, życzyliśmy sobie szczęścia i tak dalej.
Kiedy Schizu mnie zobaczyła przeraziła się.
-Ojejku! Czemuś ty taka mokra? I w ogóle jak ci egzamin poszedł?
-Hah.. tuż przed odjazdem autobusu wszyscy nowi Exwire, a także jedna grupa, której nie udało się zdać wbiegliśmy do morza i chlapaliśmy się chwilę.
-Jej.. no to widzę, że udało ci się?
-Nom, na początku było trudno, ale później wszystko szło jak z płatka.- I rozgadałam się. W końcu mam na to całą sobotę, a tak bardzo chciałam opowiedzieć przyjaciółce co się wydarzyło. Przemilczałam tylko dziwną rozmowę z Bluee......
13 lipca 2012
Rozdział 7 EXWIRE EXAM! cz.1
Następnego dnia po południu miał odbyć się egzamin na Exwire. Do późnej nocy ćwiczyłam jeszcze na dachu kilka technik, które nie do końca mi wychodziły. "Duchu ognia! Niech niebiosa się rozstąpią!" I pojawiał się przywołany demon. W ręce zawsze trzymałam kartkę gotową do podarcia w razie gdybym straciła nad nim kontrolę. Był strasznie wielki. Przypominał byka na sterydach(Byko-krowa zmutowana z gorylem po sterydach~by Bluee). W racicach nie wiem jakim cudem trzymał wielki obosieczny topór. Kiedy ciął powietrze, silne podmuchy wiatru docierały aż do mnie. Był niewiarygodnie silny. W pewnym momencie poczułam zmęczenie, a kartka wypadła mi z rąk. Straciłam panowanie nad demonem! Silny wiatr porwał namalowany na papierze krąg i zdmuchnął go z dachu. Zauważyłam potwornie czerwone ślepia i poczułam jak spadam do tyłu... Zamknęłam oczy czekając na nadejście nieuniknionego...
W chwili w której powinnam upaść na ziemię poczułam jak ktoś mnie łapie i szybko odstawia. Ledwo utrzymałam równowagę. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jak mój demon rozpływa się w powietrzu. Zawiał lekki wiatr, który uniósł moje włosy, a także fragmenty podartej kartki, które przeleciały mi pod nosem.
Odwróciłam się, aby podziękować temu, kto mnie uratował. Nie mógł to być przechodzień, bo nie wiedziałby, że trzeba podrzeć kartkę. A więc czy to był egzorcysta? Nie, przecież dziś wszyscy przechodzą szkolenia, bo uczestniczą w exwire exam...
A więc kto? Tylko przy końcu uliczki zobaczyłam postać z dłuższymi brązowymi włosami, a gdy skręcał miał na twarzy dziwny grymas. Oczu nie udało mi się zobaczyć...
KUSO! Weszłam do pokoju, zamknęłam drzwi, położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Shizu najwyraźniej obudziła się i to usłyszała, bo przyszła i zaczęła mnie pocieszać. Mówiła, że nie jestem do bani i że dam sobie radę... Ona w zeszłym miesiącu sobie poradziła...I że ten exam jest strasznie łatwy.
Jednak mi to nic nie dało. Strasznie się bałam nowych ludzi, których spotkam. Bałam się demonów. Bałam się śmierci.
-Shizu... czy to dobry pomysł, aby taki tchórz jak ja został egzorcystą?
-Ojejku. Nie spotkałam większego tchórza od ciebie, ale wiem, że jesteś idealnym materiałem na egzorcystkę.
-Dziękuję - Odpowiedziałam z kolejną porcją łez w oczach. Po tych słowach mooocno przytuliłam moją najlepszą przyjaciółkę, po czym wstałam i usiadłam do książek. "Jeszcze trochę pozakuwam" - pomyślałam.
Następnego dnia postanowiłam nie pójść do szkoły i się wyspać. Egzamin zaczynał się o 19, czyli gdy tylko zacznie robić się ciemno. Do 15 spałam, aby mieć dużo sił na egzaminie. Ciekawe co egzorcyści przygotują tym razem. Kiedy Shizu opowiadała mi o swoim egzaminie nie wydawał się być taki straszny, ale mimo wszystko wciąż się boję. Kiedy byłam umyta i ubrana w wygodne czarne spodnie, szarą bluzkę i zarzuconą na siebie granatową bluzę schowałam jeszcze do kieszeni kilka kartek, aby mieć na czym narysować kręgi i powoli ruszyłam na miejsce zbiórki, skąd miał nas zabrać autobus. Zajęłam miejsce z tyłu przy oknie, podczas, gdy pozostałe grupki spędzały czas ze sobą gadając bądź prezentując swoje zdolności, które planują wykorzystać na egzaminie.
Na miejscu pierwszym odebranym przeze mnie bodźcem był szum fal. Morze?
Tak...Najwyraźniej ten egzamin odbędzie się na plaży. Była dość późna jesień, więc nie było zbyt ciepło. Na szczęście zauważyłam małe ognisko w oddali, a obok niego 2 postacie, które do nas machały. To pewnie egzorcyści odpowiedzialni za jedną z grup. Podeszliśmy do nich.
-Witajcie! - Księża powitali nas radośnie - Przejmujemy grupę nr 1 czyli... Em... -wyciągnął kartkę i zaczął z niej czytać - Monobu z 1c, Seiki z 2b, Yukichi z 2b, Anko z 1a i Tsuki z 2e. Wy zostajecie, a reszta niech idzie zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Tam będą czekać na nich kolejni egzorcyści! Powodzenia! - Na pożegnanie jeszcze nam pomachali. Grupka powoli stawała się coraz mniejsza, aż z 30 osób zostało 5. Jak widać cała czwórka dobrze się znała. Ja szłam ciut za nimi zakryta kapturem.
Po chwili podbiegła do mnie uśmiechnięta dziewczyna zostawiając swoją grupkę.
-Siemka! Jestem Bluee- Wesoło powiedziała blondyneczka. Mogła być najwyżej rok starsza ode mnie.
-H-Hej. Noir.
-No co jest? Dalej uśmiechnij się! Za chwilę zostaniemy egzorcystkami! Czy to nie wspaniałe?
-Tsaaa... do prawdy ekscytujące.
-Ale jesteś.... Uśmiechnęła byś się!
-No w sumie... dlaczego nie? - Zrzuciłam kaptur i uśmiechnęłam się delikatnie.
- Widzisz jaka śliczna jesteś jak się uśmiechasz?
-Yyyy..no nie widzę
-Hah.. Bardzo śliczna. Mi możesz wierzyć. - po czym dziewczyna także się uśmiechnęła i wróciła do grupki przyjaciół. Nagle egzamin nie wydał mi się aż taki straszny. Nikt się nie denerwował tak jak ja, więc na pewno damy radę!
Doszliśmy do ostatniego ogniska. Czekało tam na nas dwóch całkiem miłych egzorcystów.
-Siemka dzieciaki!
-Natsuo! - Skarcił go drugi egzorcysta- Widzisz, że to nie dzieci, tylko poważna młodzież!
- Oj, wybaczcie mi. Jesteście grupą nr 6 tak? Pozwólcie tylko, że dla formalności sprawdzę. Mito z 1a, Matsuo z 3b, Bluee z 2a, Yumiko z 1a i.... A tak! Noir z 1d.
Jak dobrze! Moja grupa jest wspaniała! Trzy osoby z "a", czyli że są dobre ze wszystkiego, jeden duży, silny chłopak z wysportowanych. Tylko ja jestem taka jakaś nijaka...
-No dobrze dzieci! yyy.... Przepraszam. Więc: No dobrze młodzieży! O północy, czyli za półgodziny zaczynamy. Wszystkie grupy ruszą razem. A teraz wyjaśnię Wam reguły....
W chwili w której powinnam upaść na ziemię poczułam jak ktoś mnie łapie i szybko odstawia. Ledwo utrzymałam równowagę. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jak mój demon rozpływa się w powietrzu. Zawiał lekki wiatr, który uniósł moje włosy, a także fragmenty podartej kartki, które przeleciały mi pod nosem.
Odwróciłam się, aby podziękować temu, kto mnie uratował. Nie mógł to być przechodzień, bo nie wiedziałby, że trzeba podrzeć kartkę. A więc czy to był egzorcysta? Nie, przecież dziś wszyscy przechodzą szkolenia, bo uczestniczą w exwire exam...
A więc kto? Tylko przy końcu uliczki zobaczyłam postać z dłuższymi brązowymi włosami, a gdy skręcał miał na twarzy dziwny grymas. Oczu nie udało mi się zobaczyć...
KUSO! Weszłam do pokoju, zamknęłam drzwi, położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Shizu najwyraźniej obudziła się i to usłyszała, bo przyszła i zaczęła mnie pocieszać. Mówiła, że nie jestem do bani i że dam sobie radę... Ona w zeszłym miesiącu sobie poradziła...I że ten exam jest strasznie łatwy.
Jednak mi to nic nie dało. Strasznie się bałam nowych ludzi, których spotkam. Bałam się demonów. Bałam się śmierci.
-Shizu... czy to dobry pomysł, aby taki tchórz jak ja został egzorcystą?
-Ojejku. Nie spotkałam większego tchórza od ciebie, ale wiem, że jesteś idealnym materiałem na egzorcystkę.
-Dziękuję - Odpowiedziałam z kolejną porcją łez w oczach. Po tych słowach mooocno przytuliłam moją najlepszą przyjaciółkę, po czym wstałam i usiadłam do książek. "Jeszcze trochę pozakuwam" - pomyślałam.
Następnego dnia postanowiłam nie pójść do szkoły i się wyspać. Egzamin zaczynał się o 19, czyli gdy tylko zacznie robić się ciemno. Do 15 spałam, aby mieć dużo sił na egzaminie. Ciekawe co egzorcyści przygotują tym razem. Kiedy Shizu opowiadała mi o swoim egzaminie nie wydawał się być taki straszny, ale mimo wszystko wciąż się boję. Kiedy byłam umyta i ubrana w wygodne czarne spodnie, szarą bluzkę i zarzuconą na siebie granatową bluzę schowałam jeszcze do kieszeni kilka kartek, aby mieć na czym narysować kręgi i powoli ruszyłam na miejsce zbiórki, skąd miał nas zabrać autobus. Zajęłam miejsce z tyłu przy oknie, podczas, gdy pozostałe grupki spędzały czas ze sobą gadając bądź prezentując swoje zdolności, które planują wykorzystać na egzaminie.
Na miejscu pierwszym odebranym przeze mnie bodźcem był szum fal. Morze?
Tak...Najwyraźniej ten egzamin odbędzie się na plaży. Była dość późna jesień, więc nie było zbyt ciepło. Na szczęście zauważyłam małe ognisko w oddali, a obok niego 2 postacie, które do nas machały. To pewnie egzorcyści odpowiedzialni za jedną z grup. Podeszliśmy do nich.
-Witajcie! - Księża powitali nas radośnie - Przejmujemy grupę nr 1 czyli... Em... -wyciągnął kartkę i zaczął z niej czytać - Monobu z 1c, Seiki z 2b, Yukichi z 2b, Anko z 1a i Tsuki z 2e. Wy zostajecie, a reszta niech idzie zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Tam będą czekać na nich kolejni egzorcyści! Powodzenia! - Na pożegnanie jeszcze nam pomachali. Grupka powoli stawała się coraz mniejsza, aż z 30 osób zostało 5. Jak widać cała czwórka dobrze się znała. Ja szłam ciut za nimi zakryta kapturem.
Po chwili podbiegła do mnie uśmiechnięta dziewczyna zostawiając swoją grupkę.
-Siemka! Jestem Bluee- Wesoło powiedziała blondyneczka. Mogła być najwyżej rok starsza ode mnie.
-H-Hej. Noir.
-No co jest? Dalej uśmiechnij się! Za chwilę zostaniemy egzorcystkami! Czy to nie wspaniałe?
-Tsaaa... do prawdy ekscytujące.
-Ale jesteś.... Uśmiechnęła byś się!
-No w sumie... dlaczego nie? - Zrzuciłam kaptur i uśmiechnęłam się delikatnie.
- Widzisz jaka śliczna jesteś jak się uśmiechasz?
-Yyyy..no nie widzę
-Hah.. Bardzo śliczna. Mi możesz wierzyć. - po czym dziewczyna także się uśmiechnęła i wróciła do grupki przyjaciół. Nagle egzamin nie wydał mi się aż taki straszny. Nikt się nie denerwował tak jak ja, więc na pewno damy radę!
Doszliśmy do ostatniego ogniska. Czekało tam na nas dwóch całkiem miłych egzorcystów.
-Siemka dzieciaki!
-Natsuo! - Skarcił go drugi egzorcysta- Widzisz, że to nie dzieci, tylko poważna młodzież!
- Oj, wybaczcie mi. Jesteście grupą nr 6 tak? Pozwólcie tylko, że dla formalności sprawdzę. Mito z 1a, Matsuo z 3b, Bluee z 2a, Yumiko z 1a i.... A tak! Noir z 1d.
Jak dobrze! Moja grupa jest wspaniała! Trzy osoby z "a", czyli że są dobre ze wszystkiego, jeden duży, silny chłopak z wysportowanych. Tylko ja jestem taka jakaś nijaka...
-No dobrze dzieci! yyy.... Przepraszam. Więc: No dobrze młodzieży! O północy, czyli za półgodziny zaczynamy. Wszystkie grupy ruszą razem. A teraz wyjaśnię Wam reguły....
12 lipca 2012
Rozdział 6
Biegłam pustym już korytarzem na lekcje. Znów się spóźniłam przez to nocne zakuwanie na Exwirkę. Wciąż mam wątpliwości czy to dobry pomysł. Przez to będę zawalać nocki i opuszczę się w nauce. Za pogorszenie ocen mogą mnie wylać. I co wtedy ze mną będzie? Jak spojrzę w oczy mojemu opiekunowi, który tak we mnie wierzy? Muszę dać radę!
Weszłam, a właściwie wbiegłam do sali i przeprosiłam nauczyciela kłaniając mu się. Jako że pan od matmy bardzo mnie lubi tylko się uśmiechnął i kazał mi usiąść. Dziś znów będę miała kilka prywatnych lekcji, które znów przybliżą mnie do zostania Exwire. Strasznie męczące jest takie bieganie z normalnych lekcji na lekcje z egzorcystami. Nawet na przerwach mam krótkie wykłady. Wracam do domu ok. 23. Potem całą noc odrabiam lekcje zwykłe i "egzorcystyczne", potem nauka i zostają mi trzy godziny snu. Ale muszę się przygotować nie tylko fizycznie, ale też psychicznie na zostanie Egzorcystą. To nie jest łatwe....
BUM!
-Noir! Nie śpij na lekcji! Czy aż tak cię nudzę! - Nauczyciel huknął linijką w moje biurko.
-N-Nie proszę pana. Przepraszam, ale..
-Nie tłumacz się. Tym razem ci wybaczę, bo wiem że doskonale opanowałaś ten temat..., ale następnym razem wpiszę ci jedynkę!-uśmiechnął się do mnie przyjaźnie- Nie to co te bogate głąby-to już szepnął cicho, jednak ja usłyszałam i zaśmiałam się cicho.
Na kolejnej przerwie już leciałam do tajemnej sali na krótki wykład na temat "Jak przywołać demona krwią." Trochę drastyczne, ale w ekstremalnych przypadkach taka technika może uratować życie. Może jeszcze tego nie mówiłam, ale razem z pomocą Shizu wybrałam klasę " Przywoływacz". W czasie kilku zadań praktycznych udało mi się przywołać dość mocne demony. Z reguły jestem pewna siebie i mam silną wolę, więc demony słuchają się mnie niczym owieczki pasterza. Specjalista stwierdził też, że mam do tej klasy niespotykany talent, więc tak oto zostałam Tamerką. Kolejna lekcja, a po niej kolejny wykład. I tak do końca lekcji czyli do 16:30. Po skończeniu lekcji musiałam lecieć na zajęcia z Egzorcystą średnim drugiej klasy w przywoływaniu. Mieliśmy ćwiczyć siłę fizyczną. Zawsze kiedy kończymy przed dzwonkiem pozwala mi przyzwać jakiegoś demona i potrenować.
Już za tydzień przystąpię do egzaminu na Exwire. Dołączę do uczniów, którzy już od jakiegoś czasu uczą się egzorcyzmów, więc pewnie będą mnie nienawidzili za to, że tak się "wkręciłam".
Ale najbardziej denerwuję się przydzielaniem do grup. Muszę poprosić dyrektora, żebym mogła być z Shizu. Dołączyłyby do nas jeszcze trzy obce osoby. Ciekawe kto to by był. Chłopacy czy dziewczyny?
To już piąte kółko, które przebiegłam wokół szkoły. Jeszcze jedno i skończę na dziś. Ponieważ nasza akademia jest baaardzo duża bieg zajął mi tyle czasu, że nie zdążę już "pobawić" się z przywołanymi.
Dziś wróciłam do domu później, bo jak wspomniałam poprosiłam dyrektora, czy mogłabym być w grupie z Shizu. Po dłuższej dyskusji powiedział, że zobaczy co da się zrobić. Kiedy po północy wychodziłam z jego gabinetu w ramionach trzymałam zapiski z wykładów, których nie chciało mi się schować do torby. Na korytarzu było strasznie ciemno. W pewnym momencie zderzyłam się z czymś... czymś albo kimś. Oboje upadliśmy.
-Głupia! Uważaj jak chodzisz!
-P-Przepraszam....
Tajemniczy ktoś wstał szybko i odszedł. Zdążyłam zauważyć tylko intensywnie brązowe oczy.
Kiedy brązowooki jegomość zniknął z mojego pola widzenia z cichym westchnieniem zaczęłam zbierać rozsypane notatki.
Weszłam, a właściwie wbiegłam do sali i przeprosiłam nauczyciela kłaniając mu się. Jako że pan od matmy bardzo mnie lubi tylko się uśmiechnął i kazał mi usiąść. Dziś znów będę miała kilka prywatnych lekcji, które znów przybliżą mnie do zostania Exwire. Strasznie męczące jest takie bieganie z normalnych lekcji na lekcje z egzorcystami. Nawet na przerwach mam krótkie wykłady. Wracam do domu ok. 23. Potem całą noc odrabiam lekcje zwykłe i "egzorcystyczne", potem nauka i zostają mi trzy godziny snu. Ale muszę się przygotować nie tylko fizycznie, ale też psychicznie na zostanie Egzorcystą. To nie jest łatwe....
BUM!
-Noir! Nie śpij na lekcji! Czy aż tak cię nudzę! - Nauczyciel huknął linijką w moje biurko.
-N-Nie proszę pana. Przepraszam, ale..
-Nie tłumacz się. Tym razem ci wybaczę, bo wiem że doskonale opanowałaś ten temat..., ale następnym razem wpiszę ci jedynkę!-uśmiechnął się do mnie przyjaźnie- Nie to co te bogate głąby-to już szepnął cicho, jednak ja usłyszałam i zaśmiałam się cicho.
Na kolejnej przerwie już leciałam do tajemnej sali na krótki wykład na temat "Jak przywołać demona krwią." Trochę drastyczne, ale w ekstremalnych przypadkach taka technika może uratować życie. Może jeszcze tego nie mówiłam, ale razem z pomocą Shizu wybrałam klasę " Przywoływacz". W czasie kilku zadań praktycznych udało mi się przywołać dość mocne demony. Z reguły jestem pewna siebie i mam silną wolę, więc demony słuchają się mnie niczym owieczki pasterza. Specjalista stwierdził też, że mam do tej klasy niespotykany talent, więc tak oto zostałam Tamerką. Kolejna lekcja, a po niej kolejny wykład. I tak do końca lekcji czyli do 16:30. Po skończeniu lekcji musiałam lecieć na zajęcia z Egzorcystą średnim drugiej klasy w przywoływaniu. Mieliśmy ćwiczyć siłę fizyczną. Zawsze kiedy kończymy przed dzwonkiem pozwala mi przyzwać jakiegoś demona i potrenować.
Już za tydzień przystąpię do egzaminu na Exwire. Dołączę do uczniów, którzy już od jakiegoś czasu uczą się egzorcyzmów, więc pewnie będą mnie nienawidzili za to, że tak się "wkręciłam".
Ale najbardziej denerwuję się przydzielaniem do grup. Muszę poprosić dyrektora, żebym mogła być z Shizu. Dołączyłyby do nas jeszcze trzy obce osoby. Ciekawe kto to by był. Chłopacy czy dziewczyny?
To już piąte kółko, które przebiegłam wokół szkoły. Jeszcze jedno i skończę na dziś. Ponieważ nasza akademia jest baaardzo duża bieg zajął mi tyle czasu, że nie zdążę już "pobawić" się z przywołanymi.
Dziś wróciłam do domu później, bo jak wspomniałam poprosiłam dyrektora, czy mogłabym być w grupie z Shizu. Po dłuższej dyskusji powiedział, że zobaczy co da się zrobić. Kiedy po północy wychodziłam z jego gabinetu w ramionach trzymałam zapiski z wykładów, których nie chciało mi się schować do torby. Na korytarzu było strasznie ciemno. W pewnym momencie zderzyłam się z czymś... czymś albo kimś. Oboje upadliśmy.
-Głupia! Uważaj jak chodzisz!
-P-Przepraszam....
Tajemniczy ktoś wstał szybko i odszedł. Zdążyłam zauważyć tylko intensywnie brązowe oczy.
Kiedy brązowooki jegomość zniknął z mojego pola widzenia z cichym westchnieniem zaczęłam zbierać rozsypane notatki.
9 lipca 2012
Rozdział 5
-To by było na tyle! Z Bogiem! - I skończyła się lekcja religii.- Noir! Zostań na chwilkę.
-Dobrze - Ciekawe o co chodzi księżulkowi.Czy ma to coś wspólnego z tym, że obserwował mnie na w-f?
-Jak może zauważyłaś nauczyciele ostatnio przyglądali się tobie.
-Czasami tak mi się wydawało...
-Posłuchaj. Jesteś bardzo mądrą i wysportowaną dziewczyną. Potrafisz znaleźć logiczne wyjście z wielu sytuacji, a do tego jesteś miła.
-Em... Dziękuję...
- Noir, chcesz zostać egzorcystką?
- J-Ja?
- A widzisz tu inną Noir?
- Nie.
-A więc?
- Muszę się zastanowić... To wszystko leci za szybko....
-Ja cię do niczego nie zmuszam. To Twoja decyzja. Jakbyś miała jakieś pytania możesz zapytać Shizu.
-Shizu?
- Tak. Ona już od dawna studiuje jako egzorcystka i to właśnie ona nam ciebie zaproponowała.
-A więc jeśli ona wierzy w to, że jestem na tyle silna, aby podołać zadaniu to niech tak będzie. ZOSTANĘ EGZORCYSTKĄ!
-A więc wspaniale. Tu masz klucz. Nim otworzysz wejścia do Akademii Egzorcystów. (To chyba była Akademia Prawdziwego Krzyża nie?)
Nie mogłam uwierzyć! Zostałam egzorcysktą. Muszę podziękować Shizu za to, że mnie poleciła. Teraz już wiem gdzie znikała na całe dnie. Chodziła do Akademii uczyć się. Teraz będziemy tam chodziły razem!
-Shizu! Shizu! Przyjęli mnie! - Podbiegłam do niej i uściskałam ją baardzo mocno.
-No gratuluję. Zrobili to w samą porę, bo za dwa tygodnie będą przydzielenia do grup.
-Przydzielenia? Co to takiego?
-Do naszej szkoły przyjeżdżają egzorcyści z Watykanu i tworzą grupy. Taka grupa składa się z 5 osób. Po jednej z każdej klasy. Pogadałam z dyrektorem i wyśle cię na przyspieszony kurs klasy jakiej sobie wybierzesz, bo następne przydzielanie będzie dopiero za 2 lata! A teraz wracajmy do domu. Muszę ci pomóc wybrać specjalizację!
-Dobrze - Ciekawe o co chodzi księżulkowi.Czy ma to coś wspólnego z tym, że obserwował mnie na w-f?
-Jak może zauważyłaś nauczyciele ostatnio przyglądali się tobie.
-Czasami tak mi się wydawało...
-Posłuchaj. Jesteś bardzo mądrą i wysportowaną dziewczyną. Potrafisz znaleźć logiczne wyjście z wielu sytuacji, a do tego jesteś miła.
-Em... Dziękuję...
- Noir, chcesz zostać egzorcystką?
- J-Ja?
- A widzisz tu inną Noir?
- Nie.
-A więc?
- Muszę się zastanowić... To wszystko leci za szybko....
-Ja cię do niczego nie zmuszam. To Twoja decyzja. Jakbyś miała jakieś pytania możesz zapytać Shizu.
-Shizu?
- Tak. Ona już od dawna studiuje jako egzorcystka i to właśnie ona nam ciebie zaproponowała.
-A więc jeśli ona wierzy w to, że jestem na tyle silna, aby podołać zadaniu to niech tak będzie. ZOSTANĘ EGZORCYSTKĄ!
-A więc wspaniale. Tu masz klucz. Nim otworzysz wejścia do Akademii Egzorcystów. (To chyba była Akademia Prawdziwego Krzyża nie?)
Nie mogłam uwierzyć! Zostałam egzorcysktą. Muszę podziękować Shizu za to, że mnie poleciła. Teraz już wiem gdzie znikała na całe dnie. Chodziła do Akademii uczyć się. Teraz będziemy tam chodziły razem!
-Shizu! Shizu! Przyjęli mnie! - Podbiegłam do niej i uściskałam ją baardzo mocno.
-No gratuluję. Zrobili to w samą porę, bo za dwa tygodnie będą przydzielenia do grup.
-Przydzielenia? Co to takiego?
-Do naszej szkoły przyjeżdżają egzorcyści z Watykanu i tworzą grupy. Taka grupa składa się z 5 osób. Po jednej z każdej klasy. Pogadałam z dyrektorem i wyśle cię na przyspieszony kurs klasy jakiej sobie wybierzesz, bo następne przydzielanie będzie dopiero za 2 lata! A teraz wracajmy do domu. Muszę ci pomóc wybrać specjalizację!
6 lipca 2012
Rozdział 4
Poszłam do pokoju i jak gdyby nigdy nic zaczęłam zajmować się swoimi sprawami. Kiedy tylko Shizu wróciła od razu zapytałam się jej, czy wie coś na temat krwi w salonie. Westchnęła chicho i głosem jak najbardziej poważnym powiedziała:
-Wybacz. Ta dzisiejsza walka przypadkiem się przeniosła do domu.
-Dobra już nie zmyślaj. Ale jeżeli to twoja wina to posprzątaj ty.
Poczucie humoru jak zwykle jej nie opuszczało. Zastanawiałam się tylko skąd ona mogła się ty wziąć. Bo przecież krew nie spada z nieba. Tak dla upewnienia jeszcze sprawdziłam. Nie, nie spada.
-Dobra... posprzątam...
W czasie kiedy dziewczyna sprzątała ja starałam się odrobić lekcje i nauczyć, bo w naszej akademii znów szykował się jakiś trudny sprawdzian. Fajnie byłoby go olać jak większość bogatych dzieciaków ze szkoły, ale muszę się dobrze uczyć, aby utrzymać stypendium.
Po znów nie przespanej nocy poczłapałam do akademii. Shizu przez całą drogę coś nawijała, ale ona nie musiała się uczyć, bo jej rodzice załatwili jej tu miejsce zanim się urodziła. Taka to ma fajnie. Ale na szczęście dziś piątek, więc tylko sprawdzian z fizyki, a reszta lekcji będzie lajcikowa, czyli czeka mnie tylko w-f, religia, angielski, wychowawcza....
Kiedy jest się nauczonym nawet trudne sprawdziany wydają się łatwe. Przynajmniej mam satysfakcję, że moi rodzice nie przekupują nauczycieli, żebym miała dobre oceny. Na szczęście na w-f czuję się wspaniale. Dziś przed tą lekcją w czasie zbiórki wszedł ksiądz i zaczął szeptać z nauczycielką. W pewnym momencie spojrzeli na mnie. Nauczycielka miała zdziwiony wyraz twarzy i z tym grymasem znów coś szepnęła. Kapłan uśmiechną się i zadał pytanie na tyle głośno, że je usłyszałam.
-To mogę zostać i ją trochę poobserwować?
Nauczycielka jeszcze raz na mnie spojrzała, a ja odwróciłam głowę udając, że patrzę na koleżankę, kiedy znów spojrzała na księdza ja zafascynowana chciałam dowiedzieć się co będzie dalej. Kobieta z niepewną miną skinęła głową. Duchowny uśmiechnął się i usiadł na krześle nauczycielskim, który Kimi musiała przynieść.
-Na dzisiejszej lekcji zrobimy test na wytrzymałość. Zobaczymy jak dużo możecie wytrzymać, a w przyszłości może się to nie tylko nam, kadrze nauczycielskiej, ale także wam, uczniom przydać.
Dziewczyny wydały jęk niezadowolenia, ale ja zawsze kochałam testy na wytrzymałość. Jestem w tym naprawdę dobra. Dużo biegałyśmy. Potem jeszcze wiszenie na drabinkach. Skoki przez skakankę. Stanie na rękach. Nie były to wymagające ćwiczenia, ale z każdym następnym miało się coraz mniej siły i coraz trudniej było wykonać bieżące zadanie.
Pod koniec lekcji dziewczyny ledwo dyszały. Ja jakoś się trzymałam. Ksiądz podziękował nauczycielce i wyszedł z uśmiechem. Shizu nie wiadomo czemu także bardzo się ucieszyła. Podskoczyła i zaklaskała radośnie. O co w tym wszystkim chodzi?
-Wybacz. Ta dzisiejsza walka przypadkiem się przeniosła do domu.
-Dobra już nie zmyślaj. Ale jeżeli to twoja wina to posprzątaj ty.
Poczucie humoru jak zwykle jej nie opuszczało. Zastanawiałam się tylko skąd ona mogła się ty wziąć. Bo przecież krew nie spada z nieba. Tak dla upewnienia jeszcze sprawdziłam. Nie, nie spada.
-Dobra... posprzątam...
W czasie kiedy dziewczyna sprzątała ja starałam się odrobić lekcje i nauczyć, bo w naszej akademii znów szykował się jakiś trudny sprawdzian. Fajnie byłoby go olać jak większość bogatych dzieciaków ze szkoły, ale muszę się dobrze uczyć, aby utrzymać stypendium.
Po znów nie przespanej nocy poczłapałam do akademii. Shizu przez całą drogę coś nawijała, ale ona nie musiała się uczyć, bo jej rodzice załatwili jej tu miejsce zanim się urodziła. Taka to ma fajnie. Ale na szczęście dziś piątek, więc tylko sprawdzian z fizyki, a reszta lekcji będzie lajcikowa, czyli czeka mnie tylko w-f, religia, angielski, wychowawcza....
Kiedy jest się nauczonym nawet trudne sprawdziany wydają się łatwe. Przynajmniej mam satysfakcję, że moi rodzice nie przekupują nauczycieli, żebym miała dobre oceny. Na szczęście na w-f czuję się wspaniale. Dziś przed tą lekcją w czasie zbiórki wszedł ksiądz i zaczął szeptać z nauczycielką. W pewnym momencie spojrzeli na mnie. Nauczycielka miała zdziwiony wyraz twarzy i z tym grymasem znów coś szepnęła. Kapłan uśmiechną się i zadał pytanie na tyle głośno, że je usłyszałam.
-To mogę zostać i ją trochę poobserwować?
Nauczycielka jeszcze raz na mnie spojrzała, a ja odwróciłam głowę udając, że patrzę na koleżankę, kiedy znów spojrzała na księdza ja zafascynowana chciałam dowiedzieć się co będzie dalej. Kobieta z niepewną miną skinęła głową. Duchowny uśmiechnął się i usiadł na krześle nauczycielskim, który Kimi musiała przynieść.
-Na dzisiejszej lekcji zrobimy test na wytrzymałość. Zobaczymy jak dużo możecie wytrzymać, a w przyszłości może się to nie tylko nam, kadrze nauczycielskiej, ale także wam, uczniom przydać.
Dziewczyny wydały jęk niezadowolenia, ale ja zawsze kochałam testy na wytrzymałość. Jestem w tym naprawdę dobra. Dużo biegałyśmy. Potem jeszcze wiszenie na drabinkach. Skoki przez skakankę. Stanie na rękach. Nie były to wymagające ćwiczenia, ale z każdym następnym miało się coraz mniej siły i coraz trudniej było wykonać bieżące zadanie.
Pod koniec lekcji dziewczyny ledwo dyszały. Ja jakoś się trzymałam. Ksiądz podziękował nauczycielce i wyszedł z uśmiechem. Shizu nie wiadomo czemu także bardzo się ucieszyła. Podskoczyła i zaklaskała radośnie. O co w tym wszystkim chodzi?
29 czerwca 2012
Rozdział 3
Jak tam zakończenie roku szkolnego???
U mnie świetnie. Nigdy go nie zapomnę....
----------------------------------------------------
Po w-f mieliśmy dużą przerwę. Czyli wszyscy wychodzili na dwór.
Na razie nic nie mówiłam Shizu o Chłopaku, ale rozmawiając z nią szukałam go.
Nigdzie go nie było. No trudno. Może już skończył lekcje.
No nie ważne.
W każdym razie dziś jeszcze biologia i idę do domu.
Choć właściwie powłóczę się jeszcze trochę po mieście, po co wracać do pustego domu? Moi rodzice zginęli tuż po moim urodzeniu w jakimś wypadku. Wychowywałam się w przykościelnym sierocińcu. Nikt nigdy nie chciał mnie adoptować. Ale nie byłam sama. Shizu towarzyszyła mi tam odkąd....nie pamiętam nawet jak długo. Teraz kapłani pozwolili nam jako dużym odpowiedzialnym dziewczętom wynająć małe mieszkanko z 2 pokoikami, małą kuchnią, łazienką i maleńkim salonikiem. I choć mieszkamy razem niezbyt często możemy spędzać czas razem, bo mamy mnóstwo nauki. A do tego Shizu ostatnio bardzo często znika.
W domu był straszny bałagan. Jakby tornado przeszło. A przecież my zawsze sprzątałyśmy! Co tu się działo?! Chwila...czy to.....KREW?!
U mnie świetnie. Nigdy go nie zapomnę....
----------------------------------------------------
Po w-f mieliśmy dużą przerwę. Czyli wszyscy wychodzili na dwór.
Na razie nic nie mówiłam Shizu o Chłopaku, ale rozmawiając z nią szukałam go.
Nigdzie go nie było. No trudno. Może już skończył lekcje.
No nie ważne.
W każdym razie dziś jeszcze biologia i idę do domu.
Choć właściwie powłóczę się jeszcze trochę po mieście, po co wracać do pustego domu? Moi rodzice zginęli tuż po moim urodzeniu w jakimś wypadku. Wychowywałam się w przykościelnym sierocińcu. Nikt nigdy nie chciał mnie adoptować. Ale nie byłam sama. Shizu towarzyszyła mi tam odkąd....nie pamiętam nawet jak długo. Teraz kapłani pozwolili nam jako dużym odpowiedzialnym dziewczętom wynająć małe mieszkanko z 2 pokoikami, małą kuchnią, łazienką i maleńkim salonikiem. I choć mieszkamy razem niezbyt często możemy spędzać czas razem, bo mamy mnóstwo nauki. A do tego Shizu ostatnio bardzo często znika.
W domu był straszny bałagan. Jakby tornado przeszło. A przecież my zawsze sprzątałyśmy! Co tu się działo?! Chwila...czy to.....KREW?!
28 czerwca 2012
Rozdział 2
Yay dostałam 3!
A więc jednak nie bez powodu przydzielili mnie do "kujonów" czyli inteligentów. Choć w naszej klasie trója jest traktowana jako jedynka. Wszyscy oczywiście dostali 5 i 6, no ale trudno. Przeżyję.
Siedziałam pod szafkami przed naszą klasą, bo Shizu musiała coś załatwić. Ostatnio coraz częściej wychodzi "coś załatwić" i znika z ciut przestraszoną miną. Natomiast kiedy wraca jest bardzo zadowolona. Ciekawa jestem co ona tam robi.... Pewnie znalazła sobie chłopaka, ale boi się mi z nim pokazać. Pojawiła się tuż przed dzwonkiem. W sumie nie mam jej tego za złe. Przecież ma prawo wychodzić gdzie chce. Teraz mieliśmy plastykę. Mogłabym godzinami patrzeć jak Shizu rysuje. To jest jak hipnoza. A jej rysunki są tak piękne, że nauczyciel zawsze daje jej 6. Za zazwyczaj dostaję 5 lub 4, ale rysowanie i tak nie jest moją mocną stroną. Ja wolę rozwijać się umysłowo i ćwiczyć na w-f.
W końcu dzwonek.A teraz w-f, który tak bardzo lubię. Na początku chciałam iść do klasy tylko z w-f, ale dyrektor stwierdził, że jestem też bardzo inteligentna i wsadził mnie do klasy "D"
Nie jestem jakąś pięknością, ale jako że dużo ćwiczę jestem bardzo szczupła i zgrabna. Dziś mieliśmy grać w siatkówkę. Miałam być w drużynie z Aleksis. Czyli już wiem, że sobie nie pogram. Ona na boisku zachowuje się jakby była sama. A więc poprosiłam dyskretnie nauczycielkę i pozwoliła mi iść na boisko na dworze pograć w kosza. Potrenuję trochę dwutakt i rzut z wyskoku, bo wciąż mi trochę nie wychodzą.
Usiadłam na chwilę by odsapnąć i spojrzałam na szkołę. W każdym oknie widziałam pilnie uczących się kolegów i koleżanki. Lecz w pewnej klasie nie wszyscy słuchali nauczyciela. Spojrzałam w piękne brązowe oczy, lecz chłopak od razu odwrócił wzrok. Spojrzałam na jego profil...Skądś go znam... tylko gdzie ja go mogłam wcześniej widzieć?
A więc jednak nie bez powodu przydzielili mnie do "kujonów" czyli inteligentów. Choć w naszej klasie trója jest traktowana jako jedynka. Wszyscy oczywiście dostali 5 i 6, no ale trudno. Przeżyję.
Siedziałam pod szafkami przed naszą klasą, bo Shizu musiała coś załatwić. Ostatnio coraz częściej wychodzi "coś załatwić" i znika z ciut przestraszoną miną. Natomiast kiedy wraca jest bardzo zadowolona. Ciekawa jestem co ona tam robi.... Pewnie znalazła sobie chłopaka, ale boi się mi z nim pokazać. Pojawiła się tuż przed dzwonkiem. W sumie nie mam jej tego za złe. Przecież ma prawo wychodzić gdzie chce. Teraz mieliśmy plastykę. Mogłabym godzinami patrzeć jak Shizu rysuje. To jest jak hipnoza. A jej rysunki są tak piękne, że nauczyciel zawsze daje jej 6. Za zazwyczaj dostaję 5 lub 4, ale rysowanie i tak nie jest moją mocną stroną. Ja wolę rozwijać się umysłowo i ćwiczyć na w-f.
W końcu dzwonek.A teraz w-f, który tak bardzo lubię. Na początku chciałam iść do klasy tylko z w-f, ale dyrektor stwierdził, że jestem też bardzo inteligentna i wsadził mnie do klasy "D"
Nie jestem jakąś pięknością, ale jako że dużo ćwiczę jestem bardzo szczupła i zgrabna. Dziś mieliśmy grać w siatkówkę. Miałam być w drużynie z Aleksis. Czyli już wiem, że sobie nie pogram. Ona na boisku zachowuje się jakby była sama. A więc poprosiłam dyskretnie nauczycielkę i pozwoliła mi iść na boisko na dworze pograć w kosza. Potrenuję trochę dwutakt i rzut z wyskoku, bo wciąż mi trochę nie wychodzą.
Usiadłam na chwilę by odsapnąć i spojrzałam na szkołę. W każdym oknie widziałam pilnie uczących się kolegów i koleżanki. Lecz w pewnej klasie nie wszyscy słuchali nauczyciela. Spojrzałam w piękne brązowe oczy, lecz chłopak od razu odwrócił wzrok. Spojrzałam na jego profil...Skądś go znam... tylko gdzie ja go mogłam wcześniej widzieć?
26 czerwca 2012
Rozdział 1
Właśnie zaczął się 3 tydzień mojej nauki w klasie 1 liceum. A tak w ogóle to jestem Noir. Noir Black.
Chodzę do najlepszego liceum w mieście, do klasy 1D. Klasy podzielone są według specjalizacji.
Klasa A - Wszechstronnie utalentowani
Klasa B - Sprawni fizycznie
Klasa C - Sprawni fizycznie
Klasa D - Inteligentni i fizycznie
Klasa E - Tylko inteligentni
Klasa F - Z dobrą pamięcią
-Noir! Pospiesz się, bo nie zdążymy! - krzyknęła dziewczyna.
-Już lecę!
- Dalej! Chcę skorzystać z dużej przerwy! - zniecierpliwiona Shizu zaczęła zabawnie przebierać nogami
- No już tylko wezmę chemię!
Tak, szkoła ledwo się zaczęła, a pani już postanowiła zrobić łaskawie zapowiedzianą kartkówkę.Całą przerwę starałam się zakuwać, ale jakoś mi nie szło. Pod koniec przerwy w drodze do sali zauważyłam, jak jacyś chłopacy ze starszej klasy tłumaczą mojemu koledze z klasy co będzie na kartkówce. Od razu się przyłączyłam i starałam się wbić jeszcze trochę wiedzy do głowy, ale i tak na niewiele się to zdało.
Byłam im tak wdzięczna, że przegadaliśmy resztę przerwy i w końcu niewiele zapamiętałam materiału....Trudno. Będzie pierwsza pała.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)