Biegłam pustym już korytarzem na lekcje. Znów się spóźniłam przez to nocne zakuwanie na Exwirkę. Wciąż mam wątpliwości czy to dobry pomysł. Przez to będę zawalać nocki i opuszczę się w nauce. Za pogorszenie ocen mogą mnie wylać. I co wtedy ze mną będzie? Jak spojrzę w oczy mojemu opiekunowi, który tak we mnie wierzy? Muszę dać radę!
Weszłam, a właściwie wbiegłam do sali i przeprosiłam nauczyciela kłaniając mu się. Jako że pan od matmy bardzo mnie lubi tylko się uśmiechnął i kazał mi usiąść. Dziś znów będę miała kilka prywatnych lekcji, które znów przybliżą mnie do zostania Exwire. Strasznie męczące jest takie bieganie z normalnych lekcji na lekcje z egzorcystami. Nawet na przerwach mam krótkie wykłady. Wracam do domu ok. 23. Potem całą noc odrabiam lekcje zwykłe i "egzorcystyczne", potem nauka i zostają mi trzy godziny snu. Ale muszę się przygotować nie tylko fizycznie, ale też psychicznie na zostanie Egzorcystą. To nie jest łatwe....
BUM!
-Noir! Nie śpij na lekcji! Czy aż tak cię nudzę! - Nauczyciel huknął linijką w moje biurko.
-N-Nie proszę pana. Przepraszam, ale..
-Nie tłumacz się. Tym razem ci wybaczę, bo wiem że doskonale opanowałaś ten temat..., ale następnym razem wpiszę ci jedynkę!-uśmiechnął się do mnie przyjaźnie- Nie to co te bogate głąby-to już szepnął cicho, jednak ja usłyszałam i zaśmiałam się cicho.
Na kolejnej przerwie już leciałam do tajemnej sali na krótki wykład na temat "Jak przywołać demona krwią." Trochę drastyczne, ale w ekstremalnych przypadkach taka technika może uratować życie. Może jeszcze tego nie mówiłam, ale razem z pomocą Shizu wybrałam klasę " Przywoływacz". W czasie kilku zadań praktycznych udało mi się przywołać dość mocne demony. Z reguły jestem pewna siebie i mam silną wolę, więc demony słuchają się mnie niczym owieczki pasterza. Specjalista stwierdził też, że mam do tej klasy niespotykany talent, więc tak oto zostałam Tamerką. Kolejna lekcja, a po niej kolejny wykład. I tak do końca lekcji czyli do 16:30. Po skończeniu lekcji musiałam lecieć na zajęcia z Egzorcystą średnim drugiej klasy w przywoływaniu. Mieliśmy ćwiczyć siłę fizyczną. Zawsze kiedy kończymy przed dzwonkiem pozwala mi przyzwać jakiegoś demona i potrenować.
Już za tydzień przystąpię do egzaminu na Exwire. Dołączę do uczniów, którzy już od jakiegoś czasu uczą się egzorcyzmów, więc pewnie będą mnie nienawidzili za to, że tak się "wkręciłam".
Ale najbardziej denerwuję się przydzielaniem do grup. Muszę poprosić dyrektora, żebym mogła być z Shizu. Dołączyłyby do nas jeszcze trzy obce osoby. Ciekawe kto to by był. Chłopacy czy dziewczyny?
To już piąte kółko, które przebiegłam wokół szkoły. Jeszcze jedno i skończę na dziś. Ponieważ nasza akademia jest baaardzo duża bieg zajął mi tyle czasu, że nie zdążę już "pobawić" się z przywołanymi.
Dziś wróciłam do domu później, bo jak wspomniałam poprosiłam dyrektora, czy mogłabym być w grupie z Shizu. Po dłuższej dyskusji powiedział, że zobaczy co da się zrobić. Kiedy po północy wychodziłam z jego gabinetu w ramionach trzymałam zapiski z wykładów, których nie chciało mi się schować do torby. Na korytarzu było strasznie ciemno. W pewnym momencie zderzyłam się z czymś... czymś albo kimś. Oboje upadliśmy.
-Głupia! Uważaj jak chodzisz!
-P-Przepraszam....
Tajemniczy ktoś wstał szybko i odszedł. Zdążyłam zauważyć tylko intensywnie brązowe oczy.
Kiedy brązowooki jegomość zniknął z mojego pola widzenia z cichym westchnieniem zaczęłam zbierać rozsypane notatki.
12 lipca 2012
9 lipca 2012
Rozdział 5
-To by było na tyle! Z Bogiem! - I skończyła się lekcja religii.- Noir! Zostań na chwilkę.
-Dobrze - Ciekawe o co chodzi księżulkowi.Czy ma to coś wspólnego z tym, że obserwował mnie na w-f?
-Jak może zauważyłaś nauczyciele ostatnio przyglądali się tobie.
-Czasami tak mi się wydawało...
-Posłuchaj. Jesteś bardzo mądrą i wysportowaną dziewczyną. Potrafisz znaleźć logiczne wyjście z wielu sytuacji, a do tego jesteś miła.
-Em... Dziękuję...
- Noir, chcesz zostać egzorcystką?
- J-Ja?
- A widzisz tu inną Noir?
- Nie.
-A więc?
- Muszę się zastanowić... To wszystko leci za szybko....
-Ja cię do niczego nie zmuszam. To Twoja decyzja. Jakbyś miała jakieś pytania możesz zapytać Shizu.
-Shizu?
- Tak. Ona już od dawna studiuje jako egzorcystka i to właśnie ona nam ciebie zaproponowała.
-A więc jeśli ona wierzy w to, że jestem na tyle silna, aby podołać zadaniu to niech tak będzie. ZOSTANĘ EGZORCYSTKĄ!
-A więc wspaniale. Tu masz klucz. Nim otworzysz wejścia do Akademii Egzorcystów. (To chyba była Akademia Prawdziwego Krzyża nie?)
Nie mogłam uwierzyć! Zostałam egzorcysktą. Muszę podziękować Shizu za to, że mnie poleciła. Teraz już wiem gdzie znikała na całe dnie. Chodziła do Akademii uczyć się. Teraz będziemy tam chodziły razem!
-Shizu! Shizu! Przyjęli mnie! - Podbiegłam do niej i uściskałam ją baardzo mocno.
-No gratuluję. Zrobili to w samą porę, bo za dwa tygodnie będą przydzielenia do grup.
-Przydzielenia? Co to takiego?
-Do naszej szkoły przyjeżdżają egzorcyści z Watykanu i tworzą grupy. Taka grupa składa się z 5 osób. Po jednej z każdej klasy. Pogadałam z dyrektorem i wyśle cię na przyspieszony kurs klasy jakiej sobie wybierzesz, bo następne przydzielanie będzie dopiero za 2 lata! A teraz wracajmy do domu. Muszę ci pomóc wybrać specjalizację!
-Dobrze - Ciekawe o co chodzi księżulkowi.Czy ma to coś wspólnego z tym, że obserwował mnie na w-f?
-Jak może zauważyłaś nauczyciele ostatnio przyglądali się tobie.
-Czasami tak mi się wydawało...
-Posłuchaj. Jesteś bardzo mądrą i wysportowaną dziewczyną. Potrafisz znaleźć logiczne wyjście z wielu sytuacji, a do tego jesteś miła.
-Em... Dziękuję...
- Noir, chcesz zostać egzorcystką?
- J-Ja?
- A widzisz tu inną Noir?
- Nie.
-A więc?
- Muszę się zastanowić... To wszystko leci za szybko....
-Ja cię do niczego nie zmuszam. To Twoja decyzja. Jakbyś miała jakieś pytania możesz zapytać Shizu.
-Shizu?
- Tak. Ona już od dawna studiuje jako egzorcystka i to właśnie ona nam ciebie zaproponowała.
-A więc jeśli ona wierzy w to, że jestem na tyle silna, aby podołać zadaniu to niech tak będzie. ZOSTANĘ EGZORCYSTKĄ!
-A więc wspaniale. Tu masz klucz. Nim otworzysz wejścia do Akademii Egzorcystów. (To chyba była Akademia Prawdziwego Krzyża nie?)
Nie mogłam uwierzyć! Zostałam egzorcysktą. Muszę podziękować Shizu za to, że mnie poleciła. Teraz już wiem gdzie znikała na całe dnie. Chodziła do Akademii uczyć się. Teraz będziemy tam chodziły razem!
-Shizu! Shizu! Przyjęli mnie! - Podbiegłam do niej i uściskałam ją baardzo mocno.
-No gratuluję. Zrobili to w samą porę, bo za dwa tygodnie będą przydzielenia do grup.
-Przydzielenia? Co to takiego?
-Do naszej szkoły przyjeżdżają egzorcyści z Watykanu i tworzą grupy. Taka grupa składa się z 5 osób. Po jednej z każdej klasy. Pogadałam z dyrektorem i wyśle cię na przyspieszony kurs klasy jakiej sobie wybierzesz, bo następne przydzielanie będzie dopiero za 2 lata! A teraz wracajmy do domu. Muszę ci pomóc wybrać specjalizację!
6 lipca 2012
Rozdział 4
Poszłam do pokoju i jak gdyby nigdy nic zaczęłam zajmować się swoimi sprawami. Kiedy tylko Shizu wróciła od razu zapytałam się jej, czy wie coś na temat krwi w salonie. Westchnęła chicho i głosem jak najbardziej poważnym powiedziała:
-Wybacz. Ta dzisiejsza walka przypadkiem się przeniosła do domu.
-Dobra już nie zmyślaj. Ale jeżeli to twoja wina to posprzątaj ty.
Poczucie humoru jak zwykle jej nie opuszczało. Zastanawiałam się tylko skąd ona mogła się ty wziąć. Bo przecież krew nie spada z nieba. Tak dla upewnienia jeszcze sprawdziłam. Nie, nie spada.
-Dobra... posprzątam...
W czasie kiedy dziewczyna sprzątała ja starałam się odrobić lekcje i nauczyć, bo w naszej akademii znów szykował się jakiś trudny sprawdzian. Fajnie byłoby go olać jak większość bogatych dzieciaków ze szkoły, ale muszę się dobrze uczyć, aby utrzymać stypendium.
Po znów nie przespanej nocy poczłapałam do akademii. Shizu przez całą drogę coś nawijała, ale ona nie musiała się uczyć, bo jej rodzice załatwili jej tu miejsce zanim się urodziła. Taka to ma fajnie. Ale na szczęście dziś piątek, więc tylko sprawdzian z fizyki, a reszta lekcji będzie lajcikowa, czyli czeka mnie tylko w-f, religia, angielski, wychowawcza....
Kiedy jest się nauczonym nawet trudne sprawdziany wydają się łatwe. Przynajmniej mam satysfakcję, że moi rodzice nie przekupują nauczycieli, żebym miała dobre oceny. Na szczęście na w-f czuję się wspaniale. Dziś przed tą lekcją w czasie zbiórki wszedł ksiądz i zaczął szeptać z nauczycielką. W pewnym momencie spojrzeli na mnie. Nauczycielka miała zdziwiony wyraz twarzy i z tym grymasem znów coś szepnęła. Kapłan uśmiechną się i zadał pytanie na tyle głośno, że je usłyszałam.
-To mogę zostać i ją trochę poobserwować?
Nauczycielka jeszcze raz na mnie spojrzała, a ja odwróciłam głowę udając, że patrzę na koleżankę, kiedy znów spojrzała na księdza ja zafascynowana chciałam dowiedzieć się co będzie dalej. Kobieta z niepewną miną skinęła głową. Duchowny uśmiechnął się i usiadł na krześle nauczycielskim, który Kimi musiała przynieść.
-Na dzisiejszej lekcji zrobimy test na wytrzymałość. Zobaczymy jak dużo możecie wytrzymać, a w przyszłości może się to nie tylko nam, kadrze nauczycielskiej, ale także wam, uczniom przydać.
Dziewczyny wydały jęk niezadowolenia, ale ja zawsze kochałam testy na wytrzymałość. Jestem w tym naprawdę dobra. Dużo biegałyśmy. Potem jeszcze wiszenie na drabinkach. Skoki przez skakankę. Stanie na rękach. Nie były to wymagające ćwiczenia, ale z każdym następnym miało się coraz mniej siły i coraz trudniej było wykonać bieżące zadanie.
Pod koniec lekcji dziewczyny ledwo dyszały. Ja jakoś się trzymałam. Ksiądz podziękował nauczycielce i wyszedł z uśmiechem. Shizu nie wiadomo czemu także bardzo się ucieszyła. Podskoczyła i zaklaskała radośnie. O co w tym wszystkim chodzi?
-Wybacz. Ta dzisiejsza walka przypadkiem się przeniosła do domu.
-Dobra już nie zmyślaj. Ale jeżeli to twoja wina to posprzątaj ty.
Poczucie humoru jak zwykle jej nie opuszczało. Zastanawiałam się tylko skąd ona mogła się ty wziąć. Bo przecież krew nie spada z nieba. Tak dla upewnienia jeszcze sprawdziłam. Nie, nie spada.
-Dobra... posprzątam...
W czasie kiedy dziewczyna sprzątała ja starałam się odrobić lekcje i nauczyć, bo w naszej akademii znów szykował się jakiś trudny sprawdzian. Fajnie byłoby go olać jak większość bogatych dzieciaków ze szkoły, ale muszę się dobrze uczyć, aby utrzymać stypendium.
Po znów nie przespanej nocy poczłapałam do akademii. Shizu przez całą drogę coś nawijała, ale ona nie musiała się uczyć, bo jej rodzice załatwili jej tu miejsce zanim się urodziła. Taka to ma fajnie. Ale na szczęście dziś piątek, więc tylko sprawdzian z fizyki, a reszta lekcji będzie lajcikowa, czyli czeka mnie tylko w-f, religia, angielski, wychowawcza....
Kiedy jest się nauczonym nawet trudne sprawdziany wydają się łatwe. Przynajmniej mam satysfakcję, że moi rodzice nie przekupują nauczycieli, żebym miała dobre oceny. Na szczęście na w-f czuję się wspaniale. Dziś przed tą lekcją w czasie zbiórki wszedł ksiądz i zaczął szeptać z nauczycielką. W pewnym momencie spojrzeli na mnie. Nauczycielka miała zdziwiony wyraz twarzy i z tym grymasem znów coś szepnęła. Kapłan uśmiechną się i zadał pytanie na tyle głośno, że je usłyszałam.
-To mogę zostać i ją trochę poobserwować?
Nauczycielka jeszcze raz na mnie spojrzała, a ja odwróciłam głowę udając, że patrzę na koleżankę, kiedy znów spojrzała na księdza ja zafascynowana chciałam dowiedzieć się co będzie dalej. Kobieta z niepewną miną skinęła głową. Duchowny uśmiechnął się i usiadł na krześle nauczycielskim, który Kimi musiała przynieść.
-Na dzisiejszej lekcji zrobimy test na wytrzymałość. Zobaczymy jak dużo możecie wytrzymać, a w przyszłości może się to nie tylko nam, kadrze nauczycielskiej, ale także wam, uczniom przydać.
Dziewczyny wydały jęk niezadowolenia, ale ja zawsze kochałam testy na wytrzymałość. Jestem w tym naprawdę dobra. Dużo biegałyśmy. Potem jeszcze wiszenie na drabinkach. Skoki przez skakankę. Stanie na rękach. Nie były to wymagające ćwiczenia, ale z każdym następnym miało się coraz mniej siły i coraz trudniej było wykonać bieżące zadanie.
Pod koniec lekcji dziewczyny ledwo dyszały. Ja jakoś się trzymałam. Ksiądz podziękował nauczycielce i wyszedł z uśmiechem. Shizu nie wiadomo czemu także bardzo się ucieszyła. Podskoczyła i zaklaskała radośnie. O co w tym wszystkim chodzi?
29 czerwca 2012
Rozdział 3
Jak tam zakończenie roku szkolnego???
U mnie świetnie. Nigdy go nie zapomnę....
----------------------------------------------------
Po w-f mieliśmy dużą przerwę. Czyli wszyscy wychodzili na dwór.
Na razie nic nie mówiłam Shizu o Chłopaku, ale rozmawiając z nią szukałam go.
Nigdzie go nie było. No trudno. Może już skończył lekcje.
No nie ważne.
W każdym razie dziś jeszcze biologia i idę do domu.
Choć właściwie powłóczę się jeszcze trochę po mieście, po co wracać do pustego domu? Moi rodzice zginęli tuż po moim urodzeniu w jakimś wypadku. Wychowywałam się w przykościelnym sierocińcu. Nikt nigdy nie chciał mnie adoptować. Ale nie byłam sama. Shizu towarzyszyła mi tam odkąd....nie pamiętam nawet jak długo. Teraz kapłani pozwolili nam jako dużym odpowiedzialnym dziewczętom wynająć małe mieszkanko z 2 pokoikami, małą kuchnią, łazienką i maleńkim salonikiem. I choć mieszkamy razem niezbyt często możemy spędzać czas razem, bo mamy mnóstwo nauki. A do tego Shizu ostatnio bardzo często znika.
W domu był straszny bałagan. Jakby tornado przeszło. A przecież my zawsze sprzątałyśmy! Co tu się działo?! Chwila...czy to.....KREW?!
U mnie świetnie. Nigdy go nie zapomnę....
----------------------------------------------------
Po w-f mieliśmy dużą przerwę. Czyli wszyscy wychodzili na dwór.
Na razie nic nie mówiłam Shizu o Chłopaku, ale rozmawiając z nią szukałam go.
Nigdzie go nie było. No trudno. Może już skończył lekcje.
No nie ważne.
W każdym razie dziś jeszcze biologia i idę do domu.
Choć właściwie powłóczę się jeszcze trochę po mieście, po co wracać do pustego domu? Moi rodzice zginęli tuż po moim urodzeniu w jakimś wypadku. Wychowywałam się w przykościelnym sierocińcu. Nikt nigdy nie chciał mnie adoptować. Ale nie byłam sama. Shizu towarzyszyła mi tam odkąd....nie pamiętam nawet jak długo. Teraz kapłani pozwolili nam jako dużym odpowiedzialnym dziewczętom wynająć małe mieszkanko z 2 pokoikami, małą kuchnią, łazienką i maleńkim salonikiem. I choć mieszkamy razem niezbyt często możemy spędzać czas razem, bo mamy mnóstwo nauki. A do tego Shizu ostatnio bardzo często znika.
W domu był straszny bałagan. Jakby tornado przeszło. A przecież my zawsze sprzątałyśmy! Co tu się działo?! Chwila...czy to.....KREW?!
28 czerwca 2012
Rozdział 2
Yay dostałam 3!
A więc jednak nie bez powodu przydzielili mnie do "kujonów" czyli inteligentów. Choć w naszej klasie trója jest traktowana jako jedynka. Wszyscy oczywiście dostali 5 i 6, no ale trudno. Przeżyję.
Siedziałam pod szafkami przed naszą klasą, bo Shizu musiała coś załatwić. Ostatnio coraz częściej wychodzi "coś załatwić" i znika z ciut przestraszoną miną. Natomiast kiedy wraca jest bardzo zadowolona. Ciekawa jestem co ona tam robi.... Pewnie znalazła sobie chłopaka, ale boi się mi z nim pokazać. Pojawiła się tuż przed dzwonkiem. W sumie nie mam jej tego za złe. Przecież ma prawo wychodzić gdzie chce. Teraz mieliśmy plastykę. Mogłabym godzinami patrzeć jak Shizu rysuje. To jest jak hipnoza. A jej rysunki są tak piękne, że nauczyciel zawsze daje jej 6. Za zazwyczaj dostaję 5 lub 4, ale rysowanie i tak nie jest moją mocną stroną. Ja wolę rozwijać się umysłowo i ćwiczyć na w-f.
W końcu dzwonek.A teraz w-f, który tak bardzo lubię. Na początku chciałam iść do klasy tylko z w-f, ale dyrektor stwierdził, że jestem też bardzo inteligentna i wsadził mnie do klasy "D"
Nie jestem jakąś pięknością, ale jako że dużo ćwiczę jestem bardzo szczupła i zgrabna. Dziś mieliśmy grać w siatkówkę. Miałam być w drużynie z Aleksis. Czyli już wiem, że sobie nie pogram. Ona na boisku zachowuje się jakby była sama. A więc poprosiłam dyskretnie nauczycielkę i pozwoliła mi iść na boisko na dworze pograć w kosza. Potrenuję trochę dwutakt i rzut z wyskoku, bo wciąż mi trochę nie wychodzą.
Usiadłam na chwilę by odsapnąć i spojrzałam na szkołę. W każdym oknie widziałam pilnie uczących się kolegów i koleżanki. Lecz w pewnej klasie nie wszyscy słuchali nauczyciela. Spojrzałam w piękne brązowe oczy, lecz chłopak od razu odwrócił wzrok. Spojrzałam na jego profil...Skądś go znam... tylko gdzie ja go mogłam wcześniej widzieć?
A więc jednak nie bez powodu przydzielili mnie do "kujonów" czyli inteligentów. Choć w naszej klasie trója jest traktowana jako jedynka. Wszyscy oczywiście dostali 5 i 6, no ale trudno. Przeżyję.
Siedziałam pod szafkami przed naszą klasą, bo Shizu musiała coś załatwić. Ostatnio coraz częściej wychodzi "coś załatwić" i znika z ciut przestraszoną miną. Natomiast kiedy wraca jest bardzo zadowolona. Ciekawa jestem co ona tam robi.... Pewnie znalazła sobie chłopaka, ale boi się mi z nim pokazać. Pojawiła się tuż przed dzwonkiem. W sumie nie mam jej tego za złe. Przecież ma prawo wychodzić gdzie chce. Teraz mieliśmy plastykę. Mogłabym godzinami patrzeć jak Shizu rysuje. To jest jak hipnoza. A jej rysunki są tak piękne, że nauczyciel zawsze daje jej 6. Za zazwyczaj dostaję 5 lub 4, ale rysowanie i tak nie jest moją mocną stroną. Ja wolę rozwijać się umysłowo i ćwiczyć na w-f.
W końcu dzwonek.A teraz w-f, który tak bardzo lubię. Na początku chciałam iść do klasy tylko z w-f, ale dyrektor stwierdził, że jestem też bardzo inteligentna i wsadził mnie do klasy "D"
Nie jestem jakąś pięknością, ale jako że dużo ćwiczę jestem bardzo szczupła i zgrabna. Dziś mieliśmy grać w siatkówkę. Miałam być w drużynie z Aleksis. Czyli już wiem, że sobie nie pogram. Ona na boisku zachowuje się jakby była sama. A więc poprosiłam dyskretnie nauczycielkę i pozwoliła mi iść na boisko na dworze pograć w kosza. Potrenuję trochę dwutakt i rzut z wyskoku, bo wciąż mi trochę nie wychodzą.
Usiadłam na chwilę by odsapnąć i spojrzałam na szkołę. W każdym oknie widziałam pilnie uczących się kolegów i koleżanki. Lecz w pewnej klasie nie wszyscy słuchali nauczyciela. Spojrzałam w piękne brązowe oczy, lecz chłopak od razu odwrócił wzrok. Spojrzałam na jego profil...Skądś go znam... tylko gdzie ja go mogłam wcześniej widzieć?
Subskrybuj:
Posty (Atom)