14 lipca 2012

Rozdział 8 EXWIRE EXAM! cz. 2

Dokładnie o północy 6 ognisk wystrzeliło w górę dając sygnał do startu. Na obszar egzaminacyjny wypuszczono 60 demonów. Każdy miał pokonać 2. Jednego wodnego i jednego leśnego. Moja ekipa stwierdziła, że zaczniemy od lasu, aby później nie biegać cały czas mokszy. Do lasu wbiegliśmy względnie w grupie, ale już po chwili się rozdzieliliśmy. Każdy poleciał szukać swojego demona. Usłyszałam ryk ze wschodu, więc pobiegłam w tamtą stronę. Narysowałam szybko butem krąg i wypowiedziałam formułkę. Pojawił się mój demon. Pierwszy raz od tamtej wpadki go przywołałam. Ufff. Teraz tylko się skupić!
- Atakuj! - Wydałam rozkaz. Mój głos trochę drżał, nie mogłam zdradzać, że się boję. -Już!- Tym razem krzyknęłam pewniej. Do moich uszu doszły wszechobecne odgłosy walki i okrutny śmiech demonów. Także morze wydawało się być bardziej wzburzone, jakby i ono toczyło zaciętą walkę z plażą atakując ją kolejną coraz większą falą.  Kiedy spojrzałam jak radzi sobie mój przywołaniec przez moje ciało przeszedł dreszcz. Demon zabił go jednym ruchem ręki! Wystraszyłam się, bo tym razem ślepia były skierowane prosto na mnie. Zrobiłam krok w tył. Potem następny. I kolejny. I wywróciłam się na podłoże. Przeklęty konar! Zmora już się zbliżała. Nie zdążę znów przywołać byka. To koniec. Tym razem bez odwołania, bo wątpię, czy chłopak z grymasem tym razem mnie uratuję. Zamknęłam oczy i.. usłyszałam brzdęk? Tak coś wydało metaliczny odgłos. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam Bluee i tego chłopaka z trzeciej klasy, który najwyraźniej był " Rycerzem" , bo zablokował szpony stwora mieczem.
-Nic ci nie jest? -Zapytała Bluee
-Nie.. - Wstałam - jakoś żyję. To ty przyprowadziłaś tu tego chłopaka?
-Tak.. byłam razem z Matsuo, a kiedy usłyszałam, że upadasz podbiegłam, a Matsuo za mną.
W tym czasie chłopak zdążył uporać się z demonem. Jestem taka beznadziejna.Za każdym razem ktoś musi mnie ratować, bo sama nie daję rady...
Lecz po chwili wpadł mi do głowy pomysł...
-Hej.. Bluee.. A ty dlaczego nie poszłaś sama walczyć ze Zmorą?
-Hah.. Do jako doktor nie wiele zdziałam w walce z wrogiem....
-A nie zauważyłaś, że gdy jesteśmy w grupie demony wydają się słabnąć? Może to jest klucz do wygranej? Mamy połączyć siły jako grupa i zabijać po jednym! 
-Masz rację.... Matsuo, ona ma rację nie?
-Totalnie! Łatwiej mi było pokonać potwora gdy jesteśmy w trójkę niż byliśmy we dwoje. Trzeba poszukać reszty!
-Mądra jesteś! Najmłodsza, a najmądrzejsza! - Blondynka wesoło zaklaskała.
Już po chwili cała nasza grupa była w komplecie. Kiedy przyszła moja kolej na pokonanie ósmego już demona nie miałam problemu z przywołaniem. Byk gładko i sprawnie pokonał bestię, a ja mu podziękowałam i zatarłam butem narysowany na ziemi krąg. To był ostatni potwór leśny. Zostały jeszcze 3 wodne. 2 egzorcystów było już mokrych, co znaczy, że oni już swoje pokonali. Ale i tak poszli z nami, aby było nam łatwiej. Kiedy skończyliśmy egzamin naprawdę wydawał się łatwy! A do tego zawarłam nowe znajomości! Kiedy skończyliśmy wszyscy mokrzy wróciliśmy do ogniska. Egzorcyści byli zdziwieni, że tak szybko skończyliśmy. Wrzucili coś do ogniska, które zmieniło kolor na zielony i wystrzeliło tak jak na początku. To znaczy, że ukończyliśmy egzamin z powodzeniem. Kiedy z powrotem wróciło do normalnych rozmiarów usiedliśmy przy nim i zaczęliśmy gadać. Popijałam ciepłą herbatkę podaną przez miłych księży. Po dzisiejszych przeżyciach nie chciało mi się spać. Nie mogę się doczekać, kiedy powiem Shizu, że zdałam EXWIRE EXAM!



Nowi kumple opowiadali o swoich różnych przygodach... śmiałam się z nimi. W pewnym momencie Yumiko zapytała mnie o jakąś z moich przygód. Przez chwilę zapanowała cisza. Co miałam im opowiedzieć? Nie spotkało mnie nic śmiesznego. Opowiedziałam im więc historię o tym jak straciłam kontrolę nad przywołanym. Trochę się wystraszyli, a potem śmialiśmy się z mojej niezdarności. Tylko Bluee patrzyła na mnie cały czas zdziwiona. Po chwili wstała i wyciągnęła do mnie rękę
-Noir, idziemy.
Chciałam zobaczyć o co jej chodzi i wstałam z jej pomocą. Reszta grupy dziwnie się na nas patrzyła. Odeszłyśmy na bezpieczną odległość.
-Powiedz mi..- Zaczęła dziewczyna - czy ten chłopak, który cię złapał był takiego wzrostu? - wskazała ręką 20cm nad moją głową.
-Nooo mniej więcej, a o co cho- nie dała mi nawet skończyć.
-Czy miał tej długości brązowe włosy? - tym razem wskazała tuż pod swoją głową.
-Taak.
-Fuck. No dobra dzięki- uśmiechnęła się i wróciła do ogniska.

W drodze powrotnej usiadła ze mną i dużo gadałyśmy. Okazało się, że tylko grupa nr 3 nie zdała, bo musieli interweniować egzorcyści. Biedni wracali smutni i cisi. Jedna dziewczyna nawet się popłakała. Nazywała się Erin, czy jakoś tak... Biedni...
 Jednak Bluee wciąż nie chciała mi powiedzieć o co chodziło z tym chłopakiem....
Kiedy wróciliśmy do domu było prawie południe. Pożegnaliśmy się, życzyliśmy sobie szczęścia i tak dalej.

Kiedy Schizu mnie zobaczyła przeraziła się.
-Ojejku! Czemuś ty taka mokra? I w ogóle jak ci egzamin poszedł?
-Hah.. tuż przed odjazdem autobusu wszyscy nowi Exwire, a także jedna grupa, której nie udało się zdać wbiegliśmy do morza i chlapaliśmy się chwilę.
-Jej.. no to widzę, że udało ci się?
-Nom, na początku było trudno, ale później wszystko szło jak z płatka.- I rozgadałam się. W końcu mam na to całą sobotę, a tak bardzo chciałam opowiedzieć przyjaciółce co się wydarzyło. Przemilczałam tylko dziwną rozmowę z Bluee......

13 lipca 2012

Rozdział 7 EXWIRE EXAM! cz.1

Następnego dnia po południu miał odbyć się egzamin na Exwire. Do późnej nocy ćwiczyłam jeszcze na dachu kilka technik, które nie do końca mi wychodziły. "Duchu ognia! Niech niebiosa się rozstąpią!" I pojawiał się przywołany demon. W ręce zawsze trzymałam kartkę gotową do podarcia w razie gdybym straciła nad nim kontrolę. Był strasznie wielki. Przypominał byka na sterydach(Byko-krowa zmutowana z gorylem po sterydach~by Bluee). W racicach nie wiem jakim cudem trzymał wielki obosieczny topór. Kiedy ciął powietrze, silne podmuchy wiatru docierały aż do mnie. Był niewiarygodnie silny. W pewnym momencie poczułam zmęczenie, a kartka wypadła mi z rąk. Straciłam panowanie nad demonem! Silny wiatr porwał namalowany na papierze krąg i zdmuchnął go z dachu. Zauważyłam potwornie czerwone ślepia i poczułam jak spadam do tyłu... Zamknęłam oczy czekając na nadejście nieuniknionego...

W chwili w której powinnam upaść na ziemię poczułam jak ktoś mnie łapie i szybko odstawia. Ledwo utrzymałam równowagę. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jak mój demon rozpływa się w powietrzu. Zawiał lekki wiatr, który uniósł moje włosy, a także fragmenty podartej kartki, które przeleciały mi pod nosem.
Odwróciłam się, aby podziękować temu, kto mnie uratował. Nie mógł to być przechodzień, bo nie wiedziałby, że trzeba podrzeć kartkę. A więc czy to był egzorcysta? Nie, przecież dziś wszyscy przechodzą szkolenia, bo uczestniczą w exwire exam...
A więc kto? Tylko przy końcu uliczki zobaczyłam postać z dłuższymi brązowymi włosami, a gdy skręcał miał na twarzy dziwny grymas. Oczu nie udało mi się zobaczyć...


KUSO! Weszłam do pokoju, zamknęłam drzwi, położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Shizu najwyraźniej obudziła się i to usłyszała, bo przyszła i zaczęła mnie pocieszać. Mówiła, że nie jestem do bani i że dam sobie radę... Ona w zeszłym miesiącu sobie poradziła...I że ten exam jest strasznie łatwy.
Jednak mi to nic nie dało. Strasznie się bałam nowych ludzi, których spotkam. Bałam się demonów. Bałam się śmierci.
-Shizu... czy to dobry pomysł, aby taki tchórz jak ja został egzorcystą?
-Ojejku. Nie spotkałam większego tchórza od ciebie, ale wiem, że jesteś idealnym materiałem na egzorcystkę.
-Dziękuję - Odpowiedziałam z kolejną porcją łez w oczach. Po tych słowach mooocno przytuliłam moją najlepszą przyjaciółkę, po czym wstałam i usiadłam do książek. "Jeszcze trochę pozakuwam" - pomyślałam.

Następnego dnia postanowiłam nie pójść do szkoły i się wyspać. Egzamin zaczynał się o 19, czyli gdy tylko zacznie robić się ciemno. Do 15 spałam, aby mieć dużo sił na egzaminie. Ciekawe co egzorcyści przygotują tym razem. Kiedy Shizu opowiadała mi o swoim egzaminie nie wydawał się być taki straszny, ale mimo wszystko wciąż się boję. Kiedy byłam umyta i ubrana w wygodne czarne spodnie, szarą bluzkę i zarzuconą na siebie granatową bluzę schowałam jeszcze do kieszeni kilka kartek, aby mieć na czym narysować kręgi i powoli ruszyłam na miejsce zbiórki, skąd miał nas zabrać autobus. Zajęłam miejsce z tyłu przy oknie, podczas, gdy pozostałe grupki spędzały czas ze sobą gadając bądź prezentując swoje zdolności, które planują wykorzystać na egzaminie.


Na miejscu pierwszym odebranym przeze mnie bodźcem był szum fal. Morze?
Tak...Najwyraźniej ten egzamin odbędzie się na plaży. Była dość późna jesień, więc nie było zbyt ciepło. Na szczęście zauważyłam małe ognisko w oddali, a obok niego 2 postacie, które do nas machały. To pewnie egzorcyści odpowiedzialni za jedną z grup. Podeszliśmy do nich.
-Witajcie! - Księża powitali nas radośnie - Przejmujemy grupę nr 1 czyli... Em... -wyciągnął kartkę i zaczął z niej czytać -  Monobu z 1c, Seiki z 2b, Yukichi z 2b, Anko z 1a i Tsuki z 2e. Wy zostajecie, a reszta niech idzie zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Tam będą czekać na nich kolejni egzorcyści! Powodzenia! - Na pożegnanie jeszcze nam pomachali. Grupka powoli stawała się coraz mniejsza, aż z 30 osób zostało 5. Jak widać cała czwórka dobrze się znała. Ja szłam ciut za nimi zakryta kapturem.

Po chwili podbiegła do mnie uśmiechnięta dziewczyna zostawiając swoją grupkę.
-Siemka! Jestem Bluee- Wesoło powiedziała blondyneczka. Mogła być najwyżej rok starsza ode mnie.
-H-Hej. Noir.
-No co jest? Dalej uśmiechnij się! Za chwilę zostaniemy egzorcystkami! Czy to nie wspaniałe?
-Tsaaa... do prawdy ekscytujące.
-Ale jesteś.... Uśmiechnęła byś się!
-No w sumie... dlaczego nie? - Zrzuciłam kaptur i uśmiechnęłam się delikatnie.
- Widzisz jaka śliczna jesteś jak się uśmiechasz?
-Yyyy..no nie widzę
-Hah.. Bardzo śliczna. Mi możesz wierzyć. - po czym dziewczyna także się uśmiechnęła i wróciła do grupki przyjaciół. Nagle egzamin nie wydał mi się aż taki straszny. Nikt się nie denerwował tak jak ja, więc na pewno damy radę!
Doszliśmy do ostatniego ogniska. Czekało tam na nas dwóch całkiem miłych egzorcystów.
-Siemka dzieciaki!
-Natsuo! - Skarcił go drugi egzorcysta- Widzisz, że to nie dzieci, tylko poważna młodzież!
- Oj, wybaczcie mi. Jesteście grupą nr 6 tak? Pozwólcie tylko, że dla formalności sprawdzę. Mito z 1a, Matsuo z 3b, Bluee z 2a, Yumiko z 1a i.... A tak! Noir z 1d.
Jak dobrze! Moja grupa jest wspaniała! Trzy osoby z "a", czyli że są dobre ze wszystkiego, jeden duży, silny chłopak z wysportowanych. Tylko ja jestem taka jakaś nijaka...
-No dobrze dzieci! yyy.... Przepraszam. Więc: No dobrze młodzieży! O północy, czyli za półgodziny zaczynamy. Wszystkie grupy ruszą razem. A teraz wyjaśnię Wam reguły....






12 lipca 2012

Rozdział 6

Biegłam pustym już korytarzem na lekcje. Znów się spóźniłam przez to nocne zakuwanie na Exwirkę. Wciąż mam wątpliwości czy to dobry pomysł. Przez to będę zawalać nocki i opuszczę się w nauce. Za pogorszenie ocen mogą mnie wylać. I co wtedy ze mną będzie? Jak spojrzę w oczy mojemu opiekunowi, który tak we mnie wierzy? Muszę dać radę!
Weszłam, a właściwie wbiegłam do sali i przeprosiłam nauczyciela kłaniając mu się. Jako że pan od matmy bardzo mnie lubi tylko się uśmiechnął i kazał mi usiąść. Dziś znów będę miała kilka prywatnych lekcji, które znów przybliżą mnie do zostania Exwire. Strasznie męczące jest takie bieganie z normalnych lekcji na lekcje z egzorcystami. Nawet na przerwach mam krótkie wykłady. Wracam do domu ok. 23. Potem całą noc odrabiam lekcje zwykłe i "egzorcystyczne", potem nauka i zostają mi trzy godziny snu. Ale muszę się przygotować nie tylko fizycznie, ale też psychicznie na zostanie Egzorcystą. To nie jest łatwe....
BUM!
-Noir! Nie śpij na lekcji! Czy aż tak cię nudzę! - Nauczyciel huknął linijką  w moje biurko.
-N-Nie proszę pana. Przepraszam, ale..
-Nie tłumacz się. Tym razem ci wybaczę, bo wiem że doskonale opanowałaś ten temat..., ale następnym razem wpiszę ci jedynkę!-uśmiechnął się do mnie przyjaźnie- Nie to co te bogate głąby-to już szepnął cicho, jednak ja usłyszałam i zaśmiałam się cicho.
Na kolejnej przerwie już leciałam do tajemnej sali na krótki wykład na temat "Jak przywołać demona krwią." Trochę drastyczne, ale w ekstremalnych przypadkach taka technika może uratować życie. Może jeszcze tego nie mówiłam, ale razem z pomocą Shizu wybrałam klasę " Przywoływacz". W czasie kilku zadań praktycznych udało mi się przywołać dość mocne demony. Z reguły jestem pewna siebie i mam silną wolę, więc demony słuchają się mnie niczym owieczki pasterza. Specjalista stwierdził też, że mam do tej klasy niespotykany talent, więc tak oto zostałam Tamerką. Kolejna lekcja, a po niej kolejny wykład. I tak do końca lekcji czyli do 16:30. Po skończeniu lekcji musiałam lecieć na zajęcia z Egzorcystą średnim drugiej klasy w przywoływaniu. Mieliśmy ćwiczyć siłę fizyczną. Zawsze kiedy kończymy przed dzwonkiem pozwala mi przyzwać jakiegoś demona i potrenować.
Już za tydzień przystąpię do egzaminu na Exwire. Dołączę do uczniów, którzy już od jakiegoś czasu uczą się egzorcyzmów, więc pewnie będą mnie nienawidzili za to, że tak się "wkręciłam".
Ale najbardziej denerwuję się przydzielaniem do grup. Muszę poprosić dyrektora, żebym mogła być z Shizu. Dołączyłyby do nas jeszcze trzy obce osoby. Ciekawe kto to by był. Chłopacy czy dziewczyny? 
To już piąte kółko, które przebiegłam wokół szkoły.  Jeszcze jedno i skończę na dziś. Ponieważ nasza akademia jest baaardzo duża bieg zajął mi tyle czasu, że nie zdążę już "pobawić" się z przywołanymi.


Dziś wróciłam do domu później, bo jak wspomniałam poprosiłam dyrektora, czy mogłabym być w grupie z Shizu. Po dłuższej dyskusji powiedział, że zobaczy co da się zrobić.  Kiedy po północy wychodziłam z jego gabinetu w ramionach trzymałam zapiski z wykładów, których nie chciało mi się schować do torby. Na korytarzu było strasznie ciemno. W pewnym momencie zderzyłam się z czymś... czymś albo kimś. Oboje upadliśmy.
-Głupia! Uważaj jak chodzisz!
-P-Przepraszam....
Tajemniczy ktoś wstał szybko i odszedł. Zdążyłam zauważyć tylko intensywnie brązowe oczy.
Kiedy brązowooki jegomość zniknął z mojego pola widzenia z cichym westchnieniem zaczęłam zbierać rozsypane notatki.

9 lipca 2012

Rozdział 5

-To by było na tyle! Z Bogiem! - I skończyła się lekcja religii.- Noir! Zostań na chwilkę.
-Dobrze - Ciekawe o co chodzi księżulkowi.Czy ma to coś wspólnego z tym, że obserwował mnie na w-f?
 -Jak może zauważyłaś nauczyciele ostatnio przyglądali się tobie.
-Czasami tak mi się wydawało...
-Posłuchaj. Jesteś bardzo mądrą i wysportowaną dziewczyną. Potrafisz znaleźć logiczne wyjście z wielu sytuacji, a do tego jesteś miła.
-Em... Dziękuję...
- Noir, chcesz zostać egzorcystką?
- J-Ja?
- A widzisz tu inną Noir?
- Nie.
-A więc?
- Muszę się zastanowić... To wszystko leci za szybko....
-Ja cię do niczego nie zmuszam. To Twoja decyzja. Jakbyś miała jakieś pytania możesz zapytać Shizu.
-Shizu?
- Tak. Ona już od dawna studiuje jako egzorcystka i to właśnie ona nam ciebie zaproponowała.
 -A więc jeśli ona wierzy w to, że jestem na tyle silna, aby podołać zadaniu to niech tak będzie. ZOSTANĘ EGZORCYSTKĄ!
-A więc wspaniale. Tu masz klucz. Nim otworzysz wejścia do Akademii Egzorcystów. (To chyba była Akademia Prawdziwego Krzyża nie?)

Nie mogłam uwierzyć! Zostałam egzorcysktą. Muszę podziękować Shizu za to, że mnie poleciła. Teraz już wiem gdzie znikała na całe dnie. Chodziła do Akademii uczyć się. Teraz będziemy tam chodziły razem!

-Shizu! Shizu! Przyjęli mnie! - Podbiegłam do niej i uściskałam ją baardzo mocno.
-No gratuluję. Zrobili to w samą porę, bo za dwa tygodnie będą przydzielenia do grup.
-Przydzielenia? Co to takiego?
-Do naszej szkoły przyjeżdżają egzorcyści z Watykanu i tworzą grupy. Taka grupa składa się z 5 osób. Po jednej z każdej klasy. Pogadałam z dyrektorem i wyśle cię na przyspieszony kurs klasy jakiej sobie wybierzesz, bo następne przydzielanie będzie dopiero za 2 lata! A teraz wracajmy do domu. Muszę ci pomóc wybrać specjalizację!

6 lipca 2012

Rozdział 4

Poszłam do pokoju i jak gdyby nigdy nic zaczęłam zajmować się swoimi sprawami. Kiedy tylko Shizu wróciła od razu zapytałam się jej, czy wie coś na temat krwi w salonie. Westchnęła chicho i głosem jak najbardziej poważnym powiedziała:
-Wybacz. Ta dzisiejsza walka przypadkiem się przeniosła do domu.
-Dobra już nie zmyślaj. Ale jeżeli to twoja wina to posprzątaj ty.
Poczucie humoru jak zwykle jej nie opuszczało. Zastanawiałam się tylko skąd ona mogła się ty wziąć. Bo przecież krew nie spada z nieba. Tak dla upewnienia jeszcze sprawdziłam. Nie, nie spada.
-Dobra... posprzątam...
W czasie kiedy dziewczyna sprzątała ja starałam się odrobić lekcje i nauczyć, bo w naszej akademii znów szykował się jakiś trudny sprawdzian. Fajnie byłoby go olać jak większość bogatych dzieciaków ze szkoły, ale muszę się dobrze uczyć, aby utrzymać stypendium.

Po znów nie przespanej nocy poczłapałam do akademii. Shizu przez całą drogę coś nawijała, ale ona nie musiała się uczyć, bo jej rodzice załatwili jej tu miejsce zanim się urodziła. Taka to ma fajnie. Ale na szczęście dziś piątek, więc tylko sprawdzian z fizyki, a reszta lekcji będzie lajcikowa, czyli czeka mnie tylko w-f, religia, angielski, wychowawcza....


Kiedy jest się nauczonym nawet trudne sprawdziany wydają się łatwe. Przynajmniej mam satysfakcję, że moi rodzice nie przekupują nauczycieli, żebym miała dobre oceny. Na szczęście na w-f czuję się wspaniale. Dziś przed tą lekcją w czasie zbiórki wszedł ksiądz i zaczął szeptać z nauczycielką. W pewnym momencie spojrzeli na mnie. Nauczycielka miała zdziwiony wyraz twarzy i z tym grymasem znów coś szepnęła. Kapłan uśmiechną się i zadał pytanie na tyle głośno, że je usłyszałam.
-To mogę zostać i ją trochę poobserwować?
Nauczycielka jeszcze raz na mnie spojrzała, a ja odwróciłam głowę udając, że patrzę na koleżankę, kiedy znów spojrzała na księdza ja zafascynowana chciałam dowiedzieć się co będzie dalej. Kobieta z niepewną miną skinęła głową. Duchowny uśmiechnął się i usiadł na krześle nauczycielskim, który Kimi musiała przynieść.
-Na dzisiejszej lekcji zrobimy test na wytrzymałość. Zobaczymy jak dużo możecie wytrzymać, a w przyszłości może się to nie tylko nam, kadrze nauczycielskiej, ale także wam, uczniom przydać.

Dziewczyny wydały jęk niezadowolenia, ale ja zawsze kochałam testy na wytrzymałość. Jestem w tym naprawdę dobra. Dużo biegałyśmy. Potem jeszcze wiszenie na drabinkach. Skoki przez skakankę. Stanie na rękach. Nie były to wymagające ćwiczenia, ale z każdym następnym miało się coraz mniej siły i coraz trudniej było wykonać bieżące zadanie.
Pod koniec lekcji dziewczyny ledwo dyszały. Ja jakoś się trzymałam. Ksiądz podziękował nauczycielce i wyszedł z uśmiechem. Shizu nie wiadomo czemu także bardzo się ucieszyła. Podskoczyła i zaklaskała radośnie.  O co w tym wszystkim chodzi?